Kilka słów o przebaczeniu

                            Z rozdziału    Kilka słów o przebaczeniu. 

Jesteś moim odnalezionym
dźwiękiem, kolorem, słowem.
Pulsujesz we mnie.
Czuję Cię w moich stopach i dłoniach...

Jesteś moim odnalezionym
rozświetleniem, wzruszeniem i
tańcem.
Jesteś na moich ustach
wypowiadających tęsknoty...

Choć jeszcze daleko nam do siebie,
Ty już jesteś
moim przebaczeniem…


  Anielskie przesłania.

Przebaczenie jest boskim gestem połączenia ludzkiego umysłu z anielskim sercem.
To również uwolnienie strumieni nowej energii i ponowne zanurzenie się w Źródle Życia…

Jest równoznaczne z bezwarunkową miłością, a więc zależne tylko od Ciebie, a nie Tego, któremu wybaczasz. Nie musisz, więcczekać na gesty skruchy, ani uznanie winy…
To Twój anielski taniec miłości, dar i łaska dla siebie samego…

Gniew i  urazy oddzielają Cię od obecnej w Twoim sercu Mocy i utrzymują w iluzji siły bycia sprawiedliwym. Tylko przebaczenie na powrót zjednoczy Cię z samym sobą, wyzwoli i uczyni panem życia i losu...

 Nie przyszedłeś poznawać prawdy, ale ich doświadczać i być w prawdzie. Nie przyszedłeś odnaleźć miłość, ale jej doświadczać i być miłością.Nie przyszedłeś dla sprawiedliwości, ale dla bycia sprawiedliwym...

Każdy zewnętrzny konflikt, w tym wojna, jest odbiciem sumy wewnętrznych konfliktów jednostek. Gdy jesteś w konflikcie : miłość, a sprawiedliwość, czyli obrona moralnej racji, to sam siejesz ziarno przyszłej wojny. Albowiem ludzie, gdy mordują bliźnich, to tylko bronią swojego bezpieczeństwa lub udowadniają wyższość i rację jednego narodu, czy wyznania nad drugim...

Pamiętaj, że jeden twój szlachetny uczynek, może przechylić szalę na korzyść ogólnego dobra, a jeden gest przebaczenia, może wywołać efekt domina, przyczyniając się do zamierania zła i odrodzenia się ludzkości. Mierz własne czyny sercem i świadomością wiecznej jedności...  

Wybaczenie sobie jest akceptacją ciemnej strony swego człowieczeństwa, pogodzeniem i umiłowaniem wszystkich aspektów samego siebie. W ten sposób rozwiązują się w tobie wewnętrzne konflikty i przestajesz walczyć sam ze sobą...

Kiedy prawdziwie przebaczysz i popłyniesz z nurtem bezwarunkowej miłości, to pozwolisz kolejnemu Aniołowi przybliżyć się ku Ziemi i otulić kogoś, kto jeszcze cierpi, swoim anielskim skrzydłem. Właśnie teraz jakiś Anioł czeka, byś wskazał mu drogę i kierunek lotu światłem odpuszczenia...

Większość jednostkowych konfliktów, to po prostu uwierzenie w iluzję lęku, niemocy i małości, celowo tworzoną i podtrzymywaną przez systemy, w tym media, by nami manipulować i  nas zniewalać. Następnie wmawia się nam, że tylko tworzące konflikty systemy, same mogą je rozwiązać. I tak trwają od wieków wojny, choroby, głód, kradzieże, spory religijne.
Przecież uwielbiamy śnić i walczyć ze złem...

 Nie dziel, nie oceniaj i nie  rządź. Tylko jednocz, doceniaj i kochaj.
Nie pouczaj, nie udoskonalaj i nie zmieniaj, tylko akceptuj, szanuj i zezwalaj. 
Ty i ja jesteśmy nową rzeczywistością radykalnego wybaczania i bezwarunkowej miłości, zmianą na Ziemi, której od wieków wyczekają Aniołowie...

Otwórz się szeroko na światło boskiej miłości, a gdy Cię wypełni, to jej mocą przebacz wszystkim wszystko... Oddaj się zawierzeniu, że od teraz jesteś chroniony i prowadzony. Twoje emocjonalne rany same się zaleczą uzdrawiającym światłem wiary, że czuwa nad Tobą Twój potężny Anioł…

   Mędrcem nie jest ten, kto posiadł mądrość, lecz ten, kto kocha i przebacza.
 Mędrzec parząc oczyma serca nie osądza i nie karze. Mędrzec bowiem wie, że wszystko ma  swoje  źródło w nieskończonej miłości...  

 Silny jesteś nie gdy walczysz, ale gdy rozumiesz i akceptujesz. To z czym walczysz, odbiera ci siły, to co akceptujesz, czyni cię mocarzem.



      Urazy, gniew, żal i  zawiść, to choroby duszy nie pozwalające nam wzrastać w miłości. To nie tylko emocje, ale także energetyczne supły hamujące swobodny przepływ życia. A przecież wszystko płynie, zmienia się, rozwija, nabiera nowych odcieni, wibracji  i emanacji. Mają one swoje źródło w okaleczeniu serca, więc jedyną drogą ich uzdrowienia jest miłość.  

Miłość  bowiem przebacza, odpuszcza, oczyszcza i uzdrawia wszystko i wszystkich.

     Przebaczenie często mylimy z akceptacją i pokorą. Choć proces zrozumienia win zawiera w sobie pokorę, jest jednak czymś, znacznie więcej. Nie jest również akceptacją złych uczynków i nastawianiem drugiego policzka.
   To przede wszystkim zrozumienie istoty człowieczeństwa, opartej na istnieniu dobra i zła oraz nieustannej potrzebie zmiany i rozwoju. Bo przecież każdy z nas jest  czymś więcej niż  Ego, myśli, uczynki, czy słowa. Jesteśmy tu Anielskimi Istotami, które samorozwijają się oraz doświadczają w człowieczym ciele dualnych aspektów rzeczywistości.  W przenośni, by odnaleźć utraconą boską miłość i dobro musimy najpierw doświadczyć jego przeciwieństwa. Odrywając się od Ziemi na powrót wzrastamy ku niebu, w procesie popełniania wielu błędów. Odbijamy się tym samym do góry jak piłka najsilniej właśnie wtedy, gdy zaznamy świadomości bólu i tęsknoty za utraconym dobrostanem.

Zło jest więc tu  tylko  po to, byśmy mogli widzieć dobro, a cierpienie by poszukiwać prawdziwej, bezwarunkowej miłości.

Choć czasem trudno w to uwierzyć, to wszyscy mamy w sobie boski pierwiastek i pochodzimy z tego samego, doskonałego Źródła. Tak więc głębokie wybaczenie to nie tylko odcięcie się od źródła zła i  wymazanie z pamięci bolesnych wydarzeń, ale przede wszystkim zamiana urazy i gniewu w wibrację bezwarunkowej miłości i ponowne zanurzenie się w źródle źycia.
     Wejście na drogę  wybaczania i wzrastania w miłości, musimy zaczynać od samych siebie, ale czasem właśnie najtrudniej wybaczyć sobie samemu. Stanie się to dopiero, gdy spojżymy na siebie oczyma naszego wewnętrznego Anioła i zrozumiemy, że działania innych są dla nas nauką i podświetleniem naszych błędnych przekonań o samym sobie.
Naszym celem i naturą  jest przecież wieczny rozwój i zmiana, a skoro życie jest lekcją i drogą, to nie sposób, nie uczyć się na błędach i  nie potykać. Jesteśmy  bowiem doskonali tylko w niedoskonałości, czyli w dąźeniu do dokonywania zmian na lepsze.

Nie sztuką jest nie doświadczać, ale być w stanie doświadczania nawet za cenę popełniania błędów. Przeżyć coś oznacza  bowiem zawsze, pozwolić doświadczeniu na głębokie przeniknięcie do naszego wnętrza  i serca.

 Wiąrze się  z tym  zaznanie nie tylko radości i miłości, ale równocześnie bólu i zranienia. Dlatego dojżewając wszyscy zbieramy cały wahlarz doświadczeń wraz z towarzyszącymi im emocjami, z których po wyciągnięciu wniosków na przyszłość powinniśmy się uwolnić. Nie istnieje chyba istota ludzka w której historię życiową nie wplecione byłyby wątki bólu, krzywty i urazy. Dodatkowo głęboko w naszych umysłach zakorzenione są wzorce ofiary i archetyp męczenika.

Ich zmiana jest możliwa dopiero po zrozumieniu tego, jak bardzo jesteśmy kochami bezwarunkową miłością i oddaniu się mocy własnego serca. Ma ono  bowiem siłę uzdrawiania samego boskiego Źródła. 

Musimy na nowo popłynąć z nurtem naszej wewnątrznej istoty zanurzonej w świetle  
 najgłębszej świadomości.
Życie ma sens  jako zmian, a nie jako cierpienie, będące trwaniem w emocji. Jesteśmy tu  przecież dla życia, a nie dla tkwienia w martwym punkcie.

   Na ścieżce źycia  wszyscy stajemy się wędrowcami, zbierającymi do swojej podróżnej torby przydrożne skarby, ale gdy zapada zmrok zamiast szlachetnych kamieni wkładamy grudy ziemi lub porozrzucane przez innych, kaleczące nas szkiełka. Dopiero w świetle mądrości, uwolniwszy się z pośpiechu, możemy przysiąść i ocenić, które skarby są nam przydatne, a które stanowią  tylko zbędny cięźar i uniemożliwiają swobotny marsz na przód. Dokonując oglądu widzimy również, że tak naprawdę, to każdy z nich coś znaczył, bo na przykład szkiełko którym zraniliśmy rękę było drogowskazem, że czasem mniej oznacza więcej lub, że należało skręcić  w lewo i pójść mniej uczęszczaną ścieżką. Gródka ziemi zawiera zaś bezcenne minerały dla wzrostu roślinek samoakceptacji lub pokory. Wraz z dokonywaniem selekcji naszych skarbów  musimy nauczyć się zarządzania własnymi emocjami i myślami.
 Tak zwane zło i cierpienie wynikają bardzo często właśnie z braku umiejętności świadomej kontroli swoich uczuć  oraz zaniżonej  samooceny.
Tkwienie w martwym punkcie i pielęgnowanie uraz  umacnia również lęk i opór przed koniecznością podjęcia'' duchowej pracy'' oraz pragnienie posiadania tzw. RACJI,  dającej nam złudne poczucie bezpieczeństwa i przewagi emocjonalnej nad innymi.

Wobec tego to inni, a nie my sami są odpowiedzialni za nasze nieszczęścia, bo my zawsze mamy rację. 
Wskazując na innych, jako winnych, oraz koncentrując się na ich brakach podświadomie bronimy  w ten sposób zaniżonego poczucia własnej wartości.

Ocenianie i obwinianie stają się wtedy ucieczką od odpowiedzialności za własne życie i emocje. Nasza uwaga zostaje skierowana na obiekt zewnętrzny, a nie na własne wnętrze.  Pozornie zmniejsza się dyskomfort konfliktu - umysł logiczny  oraz ograniczające mnie przekonania, a potrzeby serca, czyli głosu zwanego sumieniem, słyszanego z poziomu wyższego Ja - Anioła w nas. Paradoksalnie  jednak irytując się i pozwalając na długotrwałą urazę, gniew, złość, wyzwalamy uczucie ''niemocy''   i odbieramy sobie poczucie sprawczości, a tłumione konflikty powracają ze zdwojoną siłą. 
Stąd przed sumieniem nie ma ucieczki ani schronienia, a prawo przyczyny i skutku prędzej, czy później, karze nam zapłacić za  wszystkie, wyrządzone bliźnim krzywdy. Ma ono bowiem nierozerwalną więź z Bogiem, który wie i widzi wszystko i wszystkich. Zna nasze potrzeby i prawa, bo sam je określił i stworzył. 
    Choć poczucie winy i niedoskonałości ma zmobilizować nas do skruchy i zmiany, czyli zadośćuczynienia, jest to  możliwe, tylko wtedy, gdy z odwagą ją ujrzymy. A nikt z nas nie chce czuć się winny i niedość dobry.

Stosujemy więc wyparcie i przeniesienie odpowiedzialności na innych. To największe blokady naszego rozwoju- WYPARCIE, czyli nieświadomość, PRZENIESIENIE, czyli nie branie odpowiedzialności za swoje czyny, myśli i emocje. 

Stąd  możemy powiedzieć  że u praźródeł wszelkiego zła znajdują się niekochanie siebie, niewybaczanie, krytyka, osąd, lęk i nieświadomość. Mówimy więc, że pochodzi ono z  ciemności i oderwania się od Stwórcy.
       Podjęcie pracy nad sobą i wybaczaniem, wymaga od nas  zawsze silnego poczucia własnej wartości, pomimo popełniania błędów, które nami nie są. Ma związek z  nieidentyfikowaniem się z naszymi myślami i przekonaniami, czyli doświadczaniem ich świadomie. 
    Wybaczenie sobie i innym, to objęcie siebie prawdziwą miłością z akceptacją dobrych i złych stron. To droga, która nie ma końca, codziennie bowiem musimy rozumieć, odpuszczać, wybaczać sobie i innym. Po to tu przyszliśmy. 
 Pomoże nam w tym  również zrozumienie, że tak naprawdę, to wszyscy jesteśmy na  bardzo różnych poziomach umiejętności odróżniania dobra od zła i mamy względem siebie do odegrania określone role. Niektórzy z nas są już naprawdę wysoko, inni tkwią  dopiero na pierwszym szczeblu drabiny, jeszcze inni nawet nie mają  nawet pojęcia, że istnieje jakaś drabina. Jako istoty ludzkie różnimy się bowiem, między sobą stopniem rozwoju emocjonalno- duchowego i zdolnością do czynienia dobra. Część z nas  jest wręcz "chora ''na brak świadomości i owładnięta siłami zła, znacznie ją przewyższającymi. Jak mawiał Chrystus- ,,Wybacz im, bo nie wiedzą co czynią.'' Są  oni w całkowitym oderwania od Boga i własnego Anioła, nierozumieją więc boskich praw. Bardzo często mają całkowicie zablokowane czakry serca i nie są zdolni do kochania siebie samych.
Przyczyny zawsze są złożone i zależne od prawa przyczyny i skutku. Wzorce czynienia zła są  bowiem przenoszone z pokolenia na pokolenie, zakodowane w matrycach energetycznych, biopolu i pamięci komórkowej  DNA. 

Czyniący zło są  najczęściej ofiarami ofiar i własnej małości, a oprawca, to zawsze istota na bardzo niskim poziomie rozwoju świadomości.

    Tylko w procesach głębszego zrozumienia istoty ludzkiej, możemy dokonać zamiany traumatycznych przeżyć  w doświadczenia wskazujące nam, kim i czym jesteśmy naprawdę. Wchodząc jednocześnie w głęboki kontakt z samym sobą, uczymy się również określać własne emocje i  przekonania.
 Samoświadomość  jest nam konieczna w procesach wyzwolenia i uwalniania się od bolesnych doświadczeń.To niezwykle dla nas ważne, bo nie wybaczając i tkwiąc mentalnie w przeszłości, najsilniej krzywdzimy samych siebie.Dotkliwie i głęboko kaleczymy swoje ciało i duszę.  Obniżamy naszą wibracją energetyczną i oddzielamy się od Źródła Mocy, Spełnienia, Miłości i Radości.
Urazy i zawiść wywołują również nowotwory, zawały, wrzody żołądka, chroniczne bóle. Na poziomie energetycznym zaburzają wibrację naszych czakr i blokują swobodny przepływ  energii uwidaczniający się w obniżeniu kondycji zdrowotnej poszczególnych układów oraz narządów. Każda choroba  ma bowiem ma swoje praźródło w zaburzeniu wibracji energetycznej na wszystkich poziomach: fizycznym, duchowym i emocjonalnym.
 Nie odpuszczając pozostajemy również w roli ofiary i podświadomie tworzymy negatywny program na dalsze życie. Jak naucza nas Jezus-  Każdemu z nas dzieje się według jego wiary. Skoro postrzegamy siebie w kontekście ofiary, to podświadomie przyciągamy kolejnego kata i świat zsyła nam kolejne nieszczęścia.
       Urazy  są również formą wewnętrznego buntu przeciwko zdarzeniom nie możliwym przez nas do zaakceptowania i wybaczenia. Są stłumionym, nie przeżytym w chwili skrzywdzenia gniewem, połączonym z zalegającym w podświadomości żalem. Nasz racjonalny umysł z dualnego świata zawsze domaga się kary, sprawiedliwości, zadość uczynienia. Towarzyszy nam często chęć zemsty i poczucie, że dzięki temu odzyskamy zachwianą równowagę emocjonalną. Osoba winna ma zapłacić za swoje czyny, ponieść karę i wyrazić skruchę. 

 To potrzeby racjonalnego umysłu, jednak dusza  i Anioł w nas nie pragnie i nie potrzebuje zemsty, tylko wyleczenia z emocjonalnych krzywd i zanurzenia się w Źródle MIłOŚCI. Tylko, wtedy powtórnie rozwinie pokulone z żalu skrzydła.

    Prawdziwe wybaczenie nie jest często możliwe na poziomie intelektu, wymaga od nas wyjścia ponad myśli i emocje. Musimy otworzyć nasze serce i zaczerpnąć ze źródła uzdrawiającej, anielskiej miłości. By wybaczyć, potrzebujemy oddać się naszemu Aniołowi. Rany naprawdę się zaleczą, gdy oczyści się serce, a w miejscu tego, co odejdzie, powoli pojawi się nowe światło.
     W wymiarze duchowym polega między innymi na zmianie uczuć  i stosunku do oprawcy. Negatywne emocje muszą ustąpić zrozumieniu i współczuciu. Nawet najgorsze doświadczenie życiowe możemy wtedy wykorzystać jako szansę dla rozwoju i wzrastania w wibracji bezwarunkowej miłości. Nie oznacza to jednak, że winniśmy wypierać nasze, prawdziwe emocje. Chodzi tu, tylko o zmianę naszego podejścia do rzeczywistości.
 Tak naprawdę, to oprawca zawsze jest ofiarą. Czyniąc zło, okalecza bowiem dotkliwie i na zawsze, własną duszę oraz blokuje i opóźnia możliwość duchowego rozwoju.
 Przebaczając z serca, ofiara staje się prawdziwym zwycięzcą. To przecież największy sukces człowieka- za zło, dobrem wynagrodzić. Tak właśnie czynią nasi bracia Aniołowie.
  Równocześnie tylko tak pozbywamy się złości i  długotrwale tłumionego gniewu oraz bezsilności i lęku przed źródłem zranienia.
Kiedy nie możemy mieć wpływu na działania osoby krzywdzącej lub postępującej niemoralnie bronimy się przed nią  przecież  właśnie pogardą i zawiścią.
Emocje te mogą prowadzić do wytworzenia agresywnej energii i wprowadzenia nas w stan ambiwalencji uczuciowej. Z jednej strony  bardzo chcemy wybaczyć i odzyskać utraconą  równowagę, z drugiej nie możemy zrozumieć i przepracować własnych uczuć. Jedynym wyjściem z tej trudnej sytuacji jest odważna konfrontacja z samym sobą.
    Z psychologicznego punktu widzenia, potrzeba bezpiecznie rozładować gniew oraz werbalnie wyrazić żal i lęk. Możemy napisać list do oprawcy, wykrzyczeć, wypłakać, rozładować emocje za pomocą ekspresji ruchowej. Kiedy to uczynimy, przychodzi kolej na uznanie naszej mocy sprawczej. Stonowane emocje musimy poddać kontroli i dokonać procesu samouleczenia.

Choć nie mieliśmy wpływu na krzywdzące nas zdarzenie i złe uczynki obiektu naszej złości, mamy wpływ na myśli i emocje tu i teraz. Gdy zrozumiemy, że to my mamy władzę nad naszym umysłem i zaczniemy kontrolować emocje, stopniowo wyjdziemy z roli ofiary, niezależnie od  wszystkich naszych doświadczeń.

   Niedawno jeden znajomy zadał mi pytanie- Co zrobię z emocją leku i gniewu pojawiającą się we mnie,  w związku z dawnym, traumatycznym zdarzeniem. W panice powiedziałam- Nie wiem. Dopiero po chwili poczułam i odpowiedziałam z poziomu serca  – odpuszczę i po raz tysiąckrotny wybaczę. Codziennie bowiem muszę wybaczać i poszukiwać miłości na nowo

 Przebacz i uwolnij się. Nie będziesz bowiem miał lepszego jutra, tkwiąc mentalnie we wczoraj. Twoje życie jest tu i teraz.

      Kluczowym  w pozbywaniu  się  wszelkiej krzywdy i urazy jest również zmiana perspektywy postrzegania otaczającej nas rzeczywistości i relacji międzyludzkich, czyli ujrzenie w działaniach innych osób szansy na swój duchowy rozwój. Osoba patrząca oczyma zrozumienia wchodzi  równocześnie na poziom wyższych wibracji energetycznych i zaczyna realizować nadrzędny cel życiowy. Przybliża się ku Bogu, a on ku niej. Budzi w sobie własnego anioła i odzyskuje lekkość lotu.
 Według  boskiego prawa przyciągania relacje z innymi zawsze są  oparte na przekonaniach o nas  samych  i otaczającej nas rzeczywistości.  W przenośni  są dla nas zwierciadłem, odbiciem naszych wnętrz.
Jeśli nasze przekonania są one błędne, w relacjach z innymi, w tym w związkach partnerskich, tworzymy sytuację cierpienia konieczną do ich zmiany. To nasze myśli i postawy są  zawsze początkiem zewnętrznych  zdarzeń i matrycą wszystkich związków z otoczeniem. Nasz dyskomfort i dualizm odczuć, to dla nas największa i czsem jedyna szansa, by określić w jakim kierunku powinniśmy podążać. Przyszliśmy bowiem doświadczać miłości, a nie jej braku, akceptacji, a nie osądu. 
Odczucie dyskomfortu i bólu  tak naprawdę chroni nas przed utratą jasności obrazu naszej życiowej ścieżki. Nadaje nam kierunek.
Zboczyłem, cierpię, zatrzymuję się, więc poszukuję przyczyn zewnętrznej sytuacji  w sobie samym- wewnątrz. Transformuję podświetlone przez ból przekonanie, zmieniam emocję oraz odczucie i powracam,  by iść dalej w pożądanym kierunku. Rozwijam się, zmieniam, wzrastam, zmieniam wibrację. Po to tu przyszedłem…

 Dla przykładu:
Kiedy jesteśmy oszukiwani i wykorzystywani przez innych, możemy mieć silny wzorzec bycia ofiarą losu, myśleć o ludziach, że są w swej naturze źli i niesprawiedliwi, a my zasługujemy na karę i pogardę. Nasze spojrzenie na świat, jako źródło zagrożenia i kary, spowoduje przyciąganie ku nam osób, które potwierdzą nasz mylny wzorzec, czyli oszukają, krzywdzą, wykorzystają finansowo. Ich rolą jest bowiem ułatwienie nam  ujrzenia  naszych negatywnych myśli i postaw, w celu dokonania ich zmiany. Okradający nas, jest w tym kontekście, naszym nauczycielem, a jego rolą jest zastymulowanie w nas korzystnej transformacji  błędnego myślenia na  nowe wzorce  np: zasługuję na dobro, ludzie wspierają mnie w tym, co robię, jestem wart najwyższego dobra, czuwa na de mną Wyższa Opaczność.

  Osoby tkwiące w tzw. toksycznych związkach i relacjach  są  zawze w zawieszeniu i uczuciu frustracji. Nie czują się kochane przez partnera i otoczenie, myślą więc, że  to ich  wina. Nie potrafią nic zmienić, nie mogą odejść, ani się wyzwolić. Wchodzą w rolę ofiary i znoszą krzywdy czekając, aż dobrymi uczynkami zasłużą sobie na uczucie. Dopiero wejście w głęboki  kontakt z samym sobą, danie sobie miłości, ujrzenie własnych zalet, piękna i prawa do bycia kochanym, prowadzi do emocjonalnego wyzwolenia, daje odwagę do  zmiany i  szansę na znalezienie  w przyszłości właściwego partnera. Gdy rozumiemy uniwersalną teorię roli  ofiara- oprawca, uczeń – nauczyciel widzimy również doskonałość Bożego planu i  jego bezgranicznej miłości. Jesteśmy otoczeni troską, a pozorne zło i krzywdy, to tylko  nasze bolesne lekcje, konieczne dla  naszego rozwoju. Są wynikiem błędnych kodów i wzorców myślowych, nad którymi musimy popracować  tu i teraz.
     Osoba  znająca prawo przyczyny oraz skutki, czyli PRZYCIĄGANIA i dążąca do prawidłowych relacji z innymi, winna koncentrować swoją uwagę i energię na wypracowaniu w sobie pozytywnych cech: opiekuńczości, troskliwości, odpowiedzialności, rzetelności, uczciwości, hojności, poczucia sprawczej siły, spokoju, wyrozumiałości. W ten sposób przyciągnie ku sobie osoby  potwierdzające jej wewnętrzne postawy, czyli ludzi kochających, troskliwych, wspierających.
     Głęboko wierzę, że każdy z nas, najlepiej jak potrafi, stara się być świadomym i szczęśliwym  oraz kreować życie w kontekście miłości i przebaczania. Skuteczność tych działań ma dla mnie związek z  poziomem naszego duchowego rozwoju oraz określonym przed reinkarnacją planem karmicznym. Uznanie w pokorze  prawa  do indywidualizacji tempa rozwoju i  wzajemny szacunek, daje nam  możliwość wzrastania w prawdziwej, altruistycznej miłości. Może gdybyśmy wszyscy byli bardziej świadomi, potrafili kochać, wiedzieli jak osiągnąć szczęście oraz harmonię, prędzej czy później dokonalibyśmy korzystnych zmian w zgodzie z uniwersalnymi prawami wszechświata:
Nie czyń drugiemu, co Tobie nie miłe. Kochaj bliźniego, jako Siebie samego.

 Świat możemy bowiem zmienić tylko przez podnoszenie świadomości i naukę miłości. Miłość nie ocenia, miłość wybacza- to słowa Chrystusa.  Nie przemocą, nie osadem i nie karą. 

 Już zbyt długo, w imię sprawiedliwości, toczyły się wojny i procesy. Teraz przyszedł dla nas  wszystkich  nowy czas serca.  Dziś musimy zrozumieć, że jedyną drogą i szansą  dla stworzenia lepszego świata jest  rozwijanie świadomości radykalnego anielskiego przebaczenia.
 Jedyną i najlepszą obroną przed złem jest po prostu odcięcie się od jego źródła. Gdzie panuje ciemność, należy zawsze  zapalić  światło. Zło samo w sobie już  jest karą i konsekwencją. Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.
 Oprawca już  sam  sobie wymierzył karę, bo nikt wypełniony złem nie realizuje celu życia.  Jest nim bowiem wzrastanie w mądrości i miłości. Akt zbrodni przeciwko bliźniemu jest największą krzywdą, jaką oprawca wyrządza również własnej duszy.
Dlatego traktujmy wszystkich z miłością, by osąd i kara nie powróciły do nas samych...


  

Kilka słów o przebaczeniu  Kilka słów o przebaczeniu Reviewed by Sięgnij do Natury on 04:54 Rating: 5

Brak komentarzy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...