Z cyklu. Rozmowy z duszą. Nie tak się sprawy mają, jak na to wyglądają




Nie tak się sprawy mają, jak na to
 wyglądają

 Nie mogę zasnąć. Myśl goni za myślą…
 Jaką podążyć drogą, duszo moja, by odzyskać na nowo całą siebie?

Serce powiedziało mi, bym nie bała się niczego, bo ktoś czuwa nade mną.
Aniołowie stoją przy mnie i otulają mnie skrzydłami, ale dziś ból jest tak wielki... 
Lęk, że nie zdążę, narasta, gdy myślę ile mogę stracić, przegrywając wieloletnią walkę.


Odgoń smutek- szepczesz duszo. Ukołyszę Cię do snu i opowiem bajeczkę.


Mały Aniołek poprosił tatę Boga o naukę anielskiej miłości i mądrości wśród ziemskich braci i sióstr. Ciekawy świata i przygotowany na nowe lekcje, wyruszył na Ziemię z przydzielonym mu starszym Aniołem, a  zarazem nauczycielem, by doświadczać cudów i niezwykłych czynów.

      Po kilku dniach człowieczej tułaczki poczuł zmęczenie i z lekkim znudzeniem zapytał, kiedy wreszcie dotrą do ludzkiej osady i zaczną czynić dobro. 
Usłyszał -synu już za górką wyłonią się domostwa. Uzbrój się w cierpliwość.

  Po dotarciu do celu, starszy Anioł wybrał dla nich domostwo na spoczynek. Była to zamożna gospoda, w której aktualnie wyprawiano huczne wesele. Gospodarze wpuścili Anioły, ale nie rozpoznawszy ich, poczęstowali je tylko kromką chleba i wodą. Następnie wskazali miejsce nocnego spoczynku w stodole. Mały aniołek był bardzo rozżalony. Z nosem spuszczonym na kwintę poszedł za starszym Aniołem do ubogiej, wręcz chylącej się ku ruinie stodole. Chciał przecież tańczyć i pobawić się, poza tym nadal burczało mu w brzuchu, a z gospody docierały smakowite zapachy. Był jednak na tyle zmęczony, że po prostu padł i szybko zasnął. W nocy kilkakrotnie przebudzały go jednak jakieś odgłosy kopania i skrobania oraz widok pracującego w pocie czoła starszego Anioła.
 Rano, gdy  poszli podziękować za nocleg, starszy Anioł podarował na odchodne gospodarzom pokaźną sakiewkę złotych dukatów które, jak się okazało wykopywał nocą w stodole z ziemi.
Mały aniołek, aż podskoczył z oburzenia.
- Za co to, za kromkę chleba i twarde posłanie, po którym aż anielskie gnaty bolą?                 

W odpowiedzi usłyszał. -Synu, bogacz na ziemi bardzo często jest nędzarzem. Za brak
obfitością wynagradzaj.

Poszli dalej i po kilku dniach dotarli do nowej osady. Anioł nauczyciel wybrał tym razem ubogą chatkę na uboczu. Zastukali do drzwi. Otworzyli im biedni ludzie i z ogromną radością oraz zaszczytem wpuścili je w swoje skromne progi.
 -Wchodźcie ukochani, gość w domu, Bóg w domu.
Gospodyni zaraz pognała do spiżarni po najlepszy miodek, mięsiwo oraz kartofle i
przygotowała świąteczną kolację. Z radością opowiada, jaki to w tym roku urodzaj na polu, jak ocieliła się im młoda jałóweczka, jak Bóg im błogosławi, bo mąż wyzdrowiał z ciężkiej choroby…
 Potem napalili w piecu, napili się ważonego miodku i z humorem śpiewali piosenki, a mały aniołek niepostrzeżenie zasnął z iskierką uśmiechu na ustach.
Gospodarze przenieśli go do sypialnej izby i oddali aniołom swoje łóżko. Sami zaś radośnie poszli spocząć na sianku w oborze, obok ukochanej jałóweczki. W nocy starszy Anioł znowu nie spał, ale Tym razem poszedł na pole i dziwnie wymachiwał rękoma.
Coś tam jeszcze dyskutował, ale z kim i po co, to nie wiadomo. Rano wraz z wyspanym aniołkiem poszli podziękować gospodarzom. W stodole, zastali ich jednak płaczących i wprost zrozpaczonych. W nocy, bowiem zdechła im jedyna jałóweczka, a mały cielaczek został osierocony. Gospodyni otarła jednak łzy i poszła do spiżarki ukroić im chleba na drogę oraz dać ostatnią bańkę mleka. Mały aniołek przecież rośnie i nie może wędrować, tak o pustym brzuchu. Aniołowie wzięli poczęstunek, podziękowali i odeszli.

-Ale zaraz, zapytał aniołek. Chyba o czymś Aniele zapomniałeś?
-Gdzie sakwa z ze złotymi dukatami dla tych hojnych i zarazem ubogich ludzi?
- Nie martw się synku- odpowiedział anioł. I oni otrzymali już swoją zapłatę.
-Ale jak to. Mały aniołek nie daje za wygraną. Nic im nie dałeś.
-Oj synu, a co ja całą noc robiłem. Ty smacznie spałeś, a ja ze śmiercią walczyłem, która przyszła spalić stodołę i zabrać, pogrążonych w błogim śnie, gospodarzy. Przekonałem ją na szczęście, by zabrała tylko jałóweczkę.


- Oj mały, mały. Cudów Ci się zachciewa, to zrozum, że tu na Ziemi, nie zawsze sprawy  tak się mają, jak na to wyglądają.

 Pamiętaj- po to są anioły, by nie zawsze wiatr biednym wiał w oczy
Z cyklu. Rozmowy z duszą. Nie tak się sprawy mają, jak na to wyglądają  Z cyklu. Rozmowy z duszą. Nie tak się sprawy mają, jak na to  wyglądają Reviewed by Sięgnij do Natury on 11:38 Rating: 5

Brak komentarzy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...