Z cyklu On i ona: On działa, ona przeżywa.czI


 Kobieta i mężczyzna, to odwieczny temat codziennych dyskusji.  Choć nie mogą bez siebie żyć, to pomimo tego, cięgle się ranią i toczą w domowym zanadrzu wieloletnie, ciche wojny.


 Są jak dwie połowy jednego jabłka, jak dwa buty na jedną parę nóg. 

 Kobieta bez mężczyzny czuje się niepełna, on bez kobiety traci głębszy sens życia.
 Poszukują się, więc wzajemnie, pragną, przyciągają ku sobie…




   Gdy już się odnajdą, zapominają jednak bardzo szybko o swojej odmienności i zaczynają ze sobą walczyć. Kobieta nie pamięta, dlaczego pragnęła silnego, opanowanego, działającego bez większych emocji mężczyzny, a on, czemu zachwyciła go jej emocjonalność, delikatność i kruchość. Ile czułości i pieszczot dawała mu właśnie dlatego, że jest taka sensytywna, empatyczna i zmysłowa.
 Ona, jak czuła się przy nim bezpieczna, jak pomagał jej w podejmowaniu szybkich decyzji, jak wspierał swoją siłą, właśnie dlatego, że zachowuje,, zimną krew” i działa, zamiast przeżywać.

Szybko opada zasłona zakochania i wkrótce zamiast zachwytów, słychać narzekania nieszczęśliwych i niespełnionych w miłości kobiet:

On jest taki nieczuły.
Nie dba o mnie.
Jak mógł tak powiedzieć?
Ile razy mogę go prosić?
Jak można nie myśleć o innych?
Tak się staram, a on ma to gdzieś…
Nawet nie zauważył, że zmieniłam fryzurę.

 Już mnie chyba nie kocha…

On z kolei, ma ją za histeryczkę, która wszystko komplikuje i nadmiernie przeżywa.

Po co, ona tyle mówi?
 Po co, tak przejmuje się cudzymi sprawami?
Ile można siedzieć w łazience?
 O co jej znów chodzi?
 Czemu wszystko robię nie tak, jakby chciała?
Ile można wydawać na głupoty?
 Chciałbym chwilę dla siebie, a ona znowu zrzędzi.
Nawet na piwko pójść nie można…
Jest wiecznie ze mnie niezadowolona.

Już chyba mnie nie kocha…

I tak w nieskończoność. 


Przyczyn powyższych nieporozumień mogą być tysiące. Oto kilka z nich.

Kobieta i mężczyzna inaczej podchodzą do problemów i mają odmienne sposoby na okazywanie miłości.

U kobiet jest tak, że czują się w obowiązku niesienia pomocy widząc, że ktoś ma jakikolwiek problem. Gdy jedna drugiej radzi, to oznacza przyjaźń i okazywanie miłości, a nie brak zaufania. 

 Chęć niesienia pomocy i przeżywanie cudzych spraw oznacza= zależy mi na tobie, jesteś dla mnie ważny, kocham Cię i chcę Ci pomóc w pozbyciu się zmartwień.

Są też w roli tej, która poucza i wychowuje. Gdy mężczyzna nie chce jej rad, kobieta może czuć się niekochana. Radząc i pouczając okazuje mu przecież troskę i to, jak jej na nim zależy. Jego wyjście z domu odczytuje często, jako sygnał, że nie jest dla niego ważna.

Mężczyzna przeważnie sam wie, jak najlepiej rozwiązać damy problem.
Gdy kobieta go poucza, to nie okazuje mu w ten sposób chęci pomocy, a tylko brak zaufania. Mężczyzna odbiera  niewinne zrób - tak i tak,  jako sygnał- nie jesteś dość dobry, nie wierzę, że dasz sobie z tym radę. 

U mężczyzn jest tak, że jak czegoś nie wiedzą, to, albo czytają na ten temat albo pytają o to  drugiego mężczyzny, który jest fachowcem w danej dziedzinie. Zwracanie się o pomoc do kogoś bliskiego jest ostatecznością i oznacza słabość, a nie okazywanie miłości.

Kobiece chęci udzielenia pomocy=brak wiary w jego kompetencje.

Czują się w roli tego, który pomaga, a nie tego, któremu należy pomóc.

Zatem najpierw próbują sami znaleźć rozwiązanie, czasem metodą prób i błędów, a dopiero  potem zwracają się o pomoc.

 Potrzebują na to czasu i przestrzeni. Na pewno nie chcą, by kobieta przeszkadzała im swoim gadaniem i doradzaniem.

Dlatego wychodzą z domu, jak ktoś,, gdera,” im nad głową.
 Potrzebują w samotności opracować plan działania lub po prostu zaczerpnąć świeżego powietrza …

Mężczyzna jest czasem bardzo rozdrażniony, gdy dochodzi do kumulacji napięcia: problem- gadająca kobieta- poczucie bycia nie dość dobrym- brak kobiecej wiary w jego możliwości- konieczność znalezienia rozwiązania.

Potrzebuje spowolnienia i rozładowania. Odkłada więc na bok to, co zaczął i idzie na przysłowiowe piwko lub ogląda mecz w telewizji, a jutro,, z wolną głową”, bez napięcia i presji towarzyszącej kobiecym instrukcjom i pouczeniom, sam rozwiąże swój problem.

 Niestety  męską potrzebę odłożenia spraw na potem, kobieta traktuje jako lenistwo i robienie jej na złość. Określa też straszną chorobą, wywołaną przez groźny, nieuleczalny wirus o nazwie zaraz. Głównym objawem jest odkładanie spraw na potem.

 Ona przecież umie słuchać, robić, rozwiązywać i jeszcze dyskutować jednocześnie. Stąd nie rozumie czemu partnerowi przeszkadzają ,, jej dobre rady i miłe towarzystwo”. 

U kobiet problem jest przedmiotem przyjacielskich pogaduszek i bardzo,, miło’’ podyskutować z kimś, a najlepiej z partnerem, dla zwykłej wymiany emocji i przeżyć. Tak po prostu pogadać trochę,, bez sensu” dla samego bycia w towarzystwie.  Stąd też bardzo często zwraca się do partnera z zalotnym -kochanie musimy pogadać…

Oj! Dla mężczyzny, to czas brać nogi za pas, bo to zalotne kochanie, wróży zazwyczaj jakiś problem.

U kobiet problem rodzi potrzebę bliskości i rozładowania emocji, a u mężczyzny samotności i skupienia.

 Kiedy kobieta mówi mężczyźnie o swoich przeżyciach i problemach, to właśnie po to, by rozładować w jego towarzystwie swoje nagromadzone wcześniej emocje. 

Nie oczekuje jego rozwiązań dla własnych problemów.
 Chce być tylko wysłuchana i ważna. Obecność mężczyzny daje jej poczucie bezpieczeństwa i pomaga w ześrodkowaniu się.

Mężczyzna tego nie rozumie. Jak zwraca się do kogoś z problemem, to po to, by uzyskać jego rozwiązanie. Jeśli sam wie, jak poradzić sobie w danej sytuacji, to w milczeniu to robi. Gdy kobieta przeżywa i narzeka, to zamiast cierpliwie słuchać,  zaczyna jej dawać dobre rady:

Po co, tak przeżywasz…
Uspokój się…
 Skoro nie możesz wytrzymać w pracy, to zmień ją…
Jeśli coś jest za drogie, to tego nie kupuj.
 Co Cię obchodzi mąż koleżanki? Zajmij się swoimi sprawami.
To nie problem, zrób tak i tak…

 I znowu kobieta czuje się nieważna.

Żyje bowiem w świecie emocji i chce tymi emocjami podzielić się z partnerem. Emocje i przeżywanie stanowią część jej osobowości – wpisują się w jej sensytywną i wrażliwą naturę.

 Mężczyzna nie rozumie, czemu kobieta gniewa się, gdy on radzi jej nie przeżywać i pomaga  ,,skutecznie’’ w rozwiązaniu  problemu.

On żyje w świecie zadań i  realnego działania.

 Nadmierne przeżywanie męczy go i rozprasza. Więc radzi kobiecie, chcąc by lepiej się poczuła i była szczęśliwsza- nie przeżywaj. Jak Ci źle, to zmień to… Krótko i na temat, czyż nie brzmi znajomo?

Kobiece narzekanie równa się dla niego wyzwanie.

Na wszystkie kobiece bolączki mężczyzna stara się mieć jakieś rozwiązanie.  
Myśli, że kobieta oczekuje od niego pomocy, więc chętnie jej udziela.
Niestety, kobieta zamiast być zadowolona z dobrych rad czuje, że jej emocje i uczucia są nieważne. Mężczyzna radzi, zamiast słuchać, a jej zależy tylko na byciu wysłuchaną. Odpycha go więc i jest niezadowolona.

 W odróżnieniu do ukierunkowanego do wewnątrz mężczyzny, jest ukierunkowana na zewnątrz i interesują ją ,,niebywale"' problemy nie tylko jej, ale i  innych. Potrafi je roztrząsać godzinami. Dla mężczyzny, to czarna magia.  Po co jej towarzystwo do roztrząsania i przeżywania cudzych problemów? 

  Gdy ona go odpycha, nie przyjmując jego rad i nie doceniając chęci niesienia pomocy, on wycofuje się.

Może być więc tak, że gdy  kobieta będzie miała,, problem większego kalibru”, to  mężczyzna  już nie zareaguje. Wcześniej, jak chciał pomóc, to okazywało się, że chodziło o ,,zwykłe” wysłuchanie, a nie pomoc, czy radę.

Bardzo trudno jest mężczyźnie wyczuć, kiedy należy tylko słuchać, a kiedy pomagać.

 Nie chcąc się ponownie narażać, wycofuje się czasem na bezpieczną pozycją nieudzielania rad i nie wtrącania się.

 I znowu słyszy od kobiety, której zmienności nie może pojąć:

Już się mną nie interesujesz.
 Ja do Ciebie mówię, a ty nic.
W niczym mi nie pomagasz.
Wszystko muszę  robić sama.
 Zawsze wszystko jest na mojej głowie itd…

 Mężczyzna czuje się obwiniany o coś, z czym ,,nie ma nic wspólnego.” Przecież doradzał i okazywało się jeszcze gorzej. Do tego kobieta uogólnia, mówiąc: zawsze, nigdy, wszystko…


Język oraz sposób mówienia kobiety i mężczyzny różnią się diametralnie. Dlatego intencja nie równa się odbiorowi. Kobieta mówi ogólnikami, a mężczyzna myśli konkretami.

Dla konkretnego mężczyzny nigdy mi nie pomagasz, nie oznacza wcale niewinnego- dziś kochanie nie zrobiłeś zakupów. Zaczyna się, więc awantura- jak to nigdy? Wczoraj umyłem samochód, posprzątałem w garażu, kupiłem warzywa…

 Jak jestem taki do niczego i nigdy nie robię nic dobrze, to…

 Słowa- wszystko muszę robić sama, nie oznaczają niewinnego apelu o pomoc – kochanie pomóż mi zawiesić półkę na książki lub jestem trochę zmęczona,  domyśl się i nastaw ekspres do kawy.
Mężczyzna słyszy -nic dla nas nie robisz, nieważna jest twoja praca, ani twój wkład w urządzenie domu oraz wychowywanie dzieci.

Jeszcze notoryczne- Jak to robisz kochanie ? Daj, sama lepiej zrobię.
Nie tak, skarbie, daj pokażę  Ci... Nie oznacza niewinnego- chcę Ci pomóc kochanie, tylko-  Nic nie umiesz robić sam fajtłapo.

 Po co, więc tak się starać, jak i tak ona jest zawsze ze  wszystkiego niezadowolona i wszystko sama najlepiej robi.

  Jeszcze znana scenka, gdy on wyszedł na mecz lub z kumplami na piwo i wraca w dobrym nastroju...

 Ty zawsze wychodzisz z domu i nigdy  nie ma Cię, gdy naprawdę tego potrzebuję. Nie odbierasz telefonu, a ja odchodzę od zmysłów? Jak możesz być tak nieczuły kochanie? Piłeś skarbie? Oj! Czuję papierosy! Mówiłam Ci, nie pal. Nie wiesz, ile jest teraz zawałów? Chcesz osierocić dzieci? A co ze mną, już mnie, nie kochasz? Mam owdowieć? 

 Dla mężczyzny nie oznacza niewinnego -  Kochanie chciałam z tobą zjeść wspólną kolację. Tęsknię za tobą i potrzebuje więcej twojej uwagi. Martwię się o Ciebie i o twoje zdrowie.

 Tylko- ona uważa, że nie można na mnie liczyć i nie dbam o nią, ani o dzieci.  Jescze mnie stresuje i  straszy śmiercią.  Do grobu chce mnie wpędzić, czy za mną tęskni?

No tak, byłem na meczu, ale przecież teraz nigdzie się nie wybieram i możemy pobyć razem.

Jak to zawsze? Wychodzę tylko raz w tygodniu. Całe sześć dni jestem ze szkła? Nie zauważa, jak staram się dawać swoją uwagę i troskę. Przecież zawsze może na mnie liczyć…

 Urabia mnie, wpędza w poczucie winy, zabiera przestrzeń i zabrania wychodzić z domu.

 Cudowny anioł zamienia mi się w zrzędę  i terroryzuje mnie swoimi wymaganiami oraz tym, jaka jest ze mną nieszczęśliwa.
 Czuje się przy mnie samotna, choć naprawdę rzadko wychodzę z domu, pozostawiona bez mojej pomocy, choć tyle dla niej robię, wykorzystana, choć ciężko pracuje na nasz dom i pomagam w wychowywaniu dzieci…

 Daję tyle, ile potrafię, a i tak nigdy nie jestem dość dobry,  zawsze jest za mało i wszystko robię nie tak...

Scenariuszy nieporozumień-  odbiór nie równa sie intencji, czyli kobieta mówi co innego, a mężczyzna słyszy co innego, mogą być tysiące.

Kobiety są zmienne i używają podczas rozmowy bardzo dużo uogólnień. Mężczyźni myślą konkretami i biorą kobiece narzekania do siebie oraz dosłownie traktują ,, niewinnie przerysowane” komunikaty
 ( zawsze –to zawsze, wszystko- to wszystko, nigdy to nigdy) dotyczące tylko aktualnego zdarzenia.

,,To babskie gadanie” wszystko, nigdy, zawsze jest naprawdę przyczyną wielu nieszczęść,  a nawet rozwodów. Mężczyzna zaczyna rozglądać się za kobietą, którą może uszczęśliwić, przy której znowu może poczuć się potrzebny i doceniony. Przestaje się starać dla partnerki, której i tak nie może uszczęśliwić.

Kobieta nie rozumie, dlaczego mężczyzna zaczyna się odsuwać i daje coraz mniej.
 Mówi- przed ślubem miałam idealnego partnera, wręcz nosił mnie na rękach. Teraz go nie poznaję. Jest nieczuły, arogancki, bezduszny, leniwy, oziębły...
Coraz częściej wychodzi z domu, nie robi zakupów, nie interesuje się dziećmi.
 Nie tęskni za mną, nie zauważa mnie.
Jest względem mnie nielojalny, a  przysięgał  zawsze troszczyć się o mnie i wspierać mnie.

Może jestem już dla niego nieatrakcyjna, może ma inną, może mnie nie kocha?
 Narzeka, więc jeszcze częściej i dorzuca drew krytyki nie tyko w domu, ale i na forum publicznym.

Powiedzcie mi, jak mogłam wyjść za takiego nieudacznika?
Mężczyzna sięga po kieliszek i już - Zabacz mamo, ale pijak z niego.
Dlaczego mąż koleżanki sam zrobił remont? Ty nawet drzwi nie naprawisz.
 Zboacz jak innym się powodzi. Dlaczego ty, nie możesz tak zarabiać?
Tej to dobrze, facet szaleje za nią i nosi ją na rękach.
Ta to ma dopiero, wozi ją takim samochodem...

Mężczyzna nie ma już więcej ochoty wychodzić z domu w towarzystwie swojej ukochanej, bo oberwać po uszach przy innych,  to już mega porażka.  

Ona czuje się niekochana i  kolejny powód do krytyki znajduje się, jak na zawołanie - Już nigdzie razem nie wychodzimy...

Kobieta oczekuje więcej ciepłych słów i gestów, a mniej działań.


Wystarczy jak mężczyzna ja przytuli i powie, że za nią tęsknił. Nie zawsze doceni, gdy bez słów umyje jej samochód lub zrobi zakupy, pomimo iż był zmęczony po pracy. Żyje w świecie uczuć i to one stanowią  najgłębszy sens jej istnienia.
 W naturze jest tak, że musi zajmować się potomstwem, w tym noworodkami, więc intuicja, empatia, wyczucie i ,,domyślanie się" stanowią wręcz konieczność dla zachowania ciągłości gatunku.
 Co byłoby, gdyby nie zareagowała na płacz noworodka, ani nie wyczuła, że coś mu dolega lub znowu jest głodny? Gdyby nie domyśliła się, co i gdzie, go boli?

Stąd  znane niejednemu  mężczyźnie pytania i stwierdzenia- jesteś głodny kochanie? Co czujesz kochanie? Lub - Nic nie mów, ja wiem swoje!  Kochanie nie oszukuj, czuję, że...

Mężczyzna daje kobiecie miłość poprzez działanie i pomnażanie wspólnych dóbr materialnych. 

Czuje się w obowiązku zapewnić bezpieczeństwo finansowe i zająć się realnymi, przyziemnymi „ sprawami. Niezbyt pewnie czuje się w kwestii uczuć, a  wyrażanie ich  słownie lub w gestach może stanowić dla niego problem. Woli realne działania i myśli konkretami. Wyrazem miłości ku partnerce są więc jego  ,,zdobycze" i finansowe gesty: nowy samochód, podwyżka w pracy, zapłacenie za bilety do kina, obiad w restauracji, drobny upominek. Pomimo, iż czasy się zmieniły, on czuje się w obowiązku zapewnienia jej przetrwania i wyruszania na tzw. łowy.
   Co byłoby gdyby, tak jak ona w kółko przeżywał, ,,bujał "w świecie fantazji, marzeń  i uczuć, zamiast działać lub bronić przed niebezpieczeństwem, jej i  potomstwa?
Gdyby wyruszył na wojnę i zamiast walczyć, wczuwał się, tęsknił, pisał miłosne liściki lub pudrował nosa?

Ona oczekuje od niego czułości i adoracji, on chce dawać materialne rzeczy i okazywać to, jak ją kocha w działaniu oraz  demonstrowaniu zapewniającej jej bezpieczeństwo męskiej siły.

Ta rozbieżność interesów jest przyczyną wielu rozwodów, pretensji i żali. Kobieta czuje się niekochana, a mężczyzna wykorzystany i niedoceniony. Trudno im dać sobie wzajemnie to, czego oczekują i docenić obopólne starania.

 Kobieta musi wiedzieć, że skoro mężczyzna większość uwagi poświęca na pracę i konkretne zajęcia, to musi być za nie doceniony. Kiedy czuje się ważny i nagradzany za konkrety, chętniej będzie słuchał kobiety i dawał jej jeszcze więcej uwagi. On musi mówić, jak bardzo ją kocha i nauczyć się trudnej sztuki słuchania bez dawania rad.

 Paradoksalnie kobieta,, daje"  najwięcej, gdy pozwala mężczyźnie,, dawać", czyli stwarza mu  emocjonalną przestrzeń do ofiarowania jej miłości i pokazania, jak bardzo mu na niej zależy. Ta przestrzeń, to docenianie za wysłuchanie jej, dawanie rad- nawet wtedy, gdy oczekiwała tylko słuchania, nie pouczanie- czyli komunikowanie bez słów - wierzę, że zawsze potrafisz sam rozwiązać problem, ufam twojej kompetencji.

Musi zaufać i oddać się miłości, tylko wtedy partner poczuje się pewny, niezastąpiony i  ważny- ona na mnie polega, potrzebuje mnie. Zacznie dawać sam z siebie.

Kilka rad 
 Po pierwsze. Kobieta musi dać mężczyźnie przestrzeń i czas dla samodzielnego rozwiązania problemów.
Udzielać rad tylko wtedy, gdy mężczyzna o nie poprosi.
Rozumieć, gdy mężczyzna czasem wychodzi z domu i dać ma możliwość rozładowania emocji w samotności.
Zamiast krytyki doceniać nawet najmniejsze starania.
Nigdy nie roztrząsać domowych problemów na forum publicznym.
Nie obgadywać swojego męża za jego plecami i nigdy nie radzić się koleżanek w kwestii problemów między nimi.

 Mężczyzna musi nauczyć się słuchać kobiecego przeżywania bez – a po co ty… nie przeżywaj tak kochanie…
Zaakceptować jej potrzebę mówienia.  Pamiętać o tym, że  kobieta dopiero w trakcie wyrzucania z siebie potoku słów, znajduje sama rozwiązanie lub dochodzi do logicznych wniosków. Wielomówstwo leży w jej naturze.
Nauczyć się oddzielać zwykłe przeżywanie od realnych problemów i czekać jak kobieta sama poprosi o pomoc.
 Zadawać jej pytania. Czy mogę Ci w czymś pomóc?
 Nie brać do siebie kobiecych nieszczęść i nie czuć się zobowiązanym do ciągłego uszczęśliwiania. 
Kobietę uszczęśliwia sama obecność mężczyzny i to, że jest wysłuchana.
Nie traktować kobiecych uogólnień dosłownie. Pozwolić jej odreagować i mieć świadomość, że choć kobieta mówi- zawsze, to ma na myśli tylko konkretne zdarzenie.
Jak mówi- bo ty, to nie chce obwiniać partnera, tylko w zakamuflowany sposób, przekazuje  mu -kochanie daj mi więcej uwagi, jesteś dla mnie najważniejszy, czuję się samotna, gdy nie ma Cię przy mnie…

Oboje:  Mówić jak najczęściej przepraszam, dziękuję, doceniam Cię , kocham..

Ciąg dalszy nastąpi.


Kochane moje, z góry przepraszam Was, że tyle piszę o naszym zrzędzeniu i krytyce, ale uczę się na błędach swoich i  zamężnych koleżanek, a samo życie, w tym ostatnie spotkania towarzyskie, podsuwają mi przykłady.








Z cyklu On i ona: On działa, ona przeżywa.czI  Z cyklu On i ona: On działa, ona przeżywa.czI Reviewed by Sięgnij do Natury on 11:02 Rating: 5

Brak komentarzy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...