Z cyklu Rozmowy z duszą. Odkryj swoje piękno.



Odkryj swoje piękno

Kochana duszo! Czasem, gdy patrzę w lustro, to nie widzę swego piękna. Rozglądam się i dopytuję...

  Nie widzę swojej dobroci i miłości. Szukam zapewnień.
 Czuję się pusta i  niegodna.

Odgoń smutki- szepce dusza.  Choć każdy sam odkrywa swoje piękno, to czasem ktoś musi podać  mu  zwierciadło...
 Zwykłe lustro, bowiem kłamie i nie ukazuje najważniejszej prawdy, tej niewidocznej dla oczu...  

Opowiem Ci pewną bajeczkę.

Pewna piękna, złocista Anielica pofrunęła w kierunku Ziemi, by nazbierać na dnie oceanu pereł do naszyjnika, mającego ozdobić jej smukłą, anielską szyję.
Zbliżał się bowiem czas zakochania i łączenia się w anielskie pary, a ona pragnęła dla swojego przyszłego Anioła błyszczeć i mienić się tysiącem barw, jak najcudowniejsza tęcza. 
Miała, bowiem na oku wyjątkowego przystojniaka.

   Nazbierawszy pereł, poleciała w beztrosce poplątać sobie jeszcze na wielobarwnej łące i przyozdobić się kwiecistym pyłem. Zatraciwszy się w tańcu nie zauważyła nawet zbliżającego się już zmroku, a w ciemności można łatwo się zagubić i pomylić drogę do raju. 
I tak zamyślona i przepełniona fantazjami, dotyczącymi przyszłych miłosnych uniesień, pofrunęła  w całkowicie przeciwnym kierunku.  Ujrzawszy swój błąd zaczęła latać w kółko, aż znalazła w końcu się w całkowitej ciemności.

     Na szczęście, po kilku godzinach błądzenia jej oczom wyłonił się obraz jakiejś anielskiej osady.  Z radością pofrunęła w jej kierunku. Na miejscu okazało się jednak, że zamieszkujące w niej anioły znacznie różniły się od jej złocistych braci i sióstr.

    Zamiast beztrosko latać, chodziły ciężko na wzór i podobieństwo ludzkich istot, po ziemi.  Nie było w nich radości, ani nie świeciły się złocistym blaskiem. Niektóre z nich siedziały w samotności i zalewały się wręcz łzami rozpaczy.

      Anielica zrozumiała, że trafiła do szarych aniołów, o których kiedyś mówiono, iż bardzo są nieszczęśliwe, bo nie potrafią odnaleźć własnej drogi ani odczuwać w sercu miłości.

Z ufnością i współczuciem zaczęła pytać je, czy nie znają drogi do jej zagubionego domu. Niektóre nie odzywały się wcale, inne odwracały od niej wzrok, mówiąc, że jest brzydka i nie mogą patrzeć na jej szpetotę, jeszcze inne prosiły ją o jej złociste pióra i obiecywały, że pokażą jej drogę, ale potem zapominały o tym lub wypierały się raz danej obietnicy.            

 I tak, oto piękna anielica utknęła wśród szarych aniołów, aż wkrótce sama zaczęła doświadczać tęsknoty oraz głębokiego smutku. Nie mogła już latać, bo oddała innym aniołom prawie wszystkie pióra. Powoli zaczęła też tracić cały złocisty blask, będący promieniującym z  jej serca światłem miłości i wdzięczności za cudowność anielskiego istnienia.
Bowiem kiedy okazywała szarym braciom troskę i dobroto, Ci szydzili z niej okrutnie, a czasami nawet popychali boleśnie, by upadała na ziemię.

 Czuła się tak bardzo samotna i zraniona, że wkrótce przestała kochać i zamiast wyrażających wdzięczność oraz zachwyt psalmów, łkała i cichutko nuciła, jak inne anielice, o tym, że jest brzydka, niekochana i niedobra... 

Tak mijały dni, tygodnie i miesiące…

    Pewnego razu usiadła na obrzeżu osady i nieszczęśliwa patrząc w obłoki, zaczęła myśleć o zakończeniu swojego szarego żywota... 

    Nagle ujrzała pięknego, złocistego Anioła i poczuła dawno już niedoświadczaną radość i wzruszenie.  Mój Boże, jaki on cudowny i silny. Jak dumnie unosi się nad ziemią i mieni cudownym blaskiem miłości.

  Jej przepełnione ogromną wdzięcznością,  za nagłe doświadczenie piękna myśli, zaczęły przywracać jej utracony, złocisty blask i przywoływać ku niej, potrafiącego czytać w myślach Anioła. Zniżył, więc lotu i przybliżył się ku niej.
      Z miłością i współczuciem spojrzał na jej smutek i okaleczone, pozbawione złocistych piór skrzydła. Nie powiedział ani słowa, tylko majestatycznie się ukłonił  i odleciał.
 Anielica pragnęła go jeszcze przywołać i poprosić, by został, ale onieśmielona jego mocą nie mogła wydobyć z siebie ani jednego słowa. 
       Do wieczora marzyła tylko o tym, że go jeszcze zobaczy i przepełniona tą nadzieją zasnęła.

    Anioł nie odleciał jednak daleko, tylko nauczony omijania za dnia podstępnych, szarych aniołów poczekał cierpliwie, aż zapadnie noc. Wtedy  powrócił i oddał pogrążonej we śnie anielicy połowę swoich złocistych piór. Uzdrowił, tym samym jej skrzydła, by za dnia mogła opuścić szarą osadę i oszukać go w niebiosach.  
        Rankiem nieświadoma niczego anielica,  ponownie udała się w to samo miejsce, z którego widziała boskiego Anioła. Tęsknota i smutek  znowu zaczęły wypełniać jej spragnione miłości serce. Przecież,  tak piękny i boski Anioł, nie pokocha takiej szarej, jak ona anielicy. Jest brzydka i nie potrafi latać.  

Nawet nie będzie próbowała rozkładać pokulonych skrzydeł.

Anioł czekał  jednak cierpliwie, choć nie mógł zrozumieć, dlaczego ukochana nie przylatuje ku niemu, by razem poszybowali w boskie przestworza. Tyle razy szeptał jej we śnie, że jest piękna, jedyna i jak głęboko ją pokochał. Powinna, więc wkrótce ku niemu przylecieć. 
Przez chwilę pomyślał, że może się pomylił, bo anielica kocha innego anioła i poczuł się odrzucony.
Ale zaraz. Gdyby kochała, to nie byłaby szara i nie kuliłaby tak skrzydeł.
 Oj, coś  nie tak z tą anielicą. Muszę ku niej powrócić i zapytać wprost, w czym tkwi problem.

 Jak pomyślał, tak uczynił i po chwili powtórnie stanął przed anielicą.
Ledwo ją jednak poznał, bo choć w jego oczach nadal była bosko piękna, to na zewnątrz stała się znów szara i przygnębiona. 

    Spojrzał na nią z ogromną miłością i tym razem nie tylko schylił głowę, ale przykląkł u jej stóp. Boska anielico rozłóż swoje cudowne skrzydła i poleć ze mną zatracić się w tańcu miłości- poprosił.
Jakże mam to uczynić, skoro nie mogę latać, bo rozdałam szarym braciom swoje złociste pióra ?– spytała anielica.
Ależ anielico, pokochałem Cię i uzdrowiłem. Musisz  tylko zaufać.
 Anielica zawahała się. Może ten Anioł również kłamie tak, jak  inne szare anioły,
Nie mogę Aniele –odparła, więc smutno i spuściła wzrok. Jesteś taki piękny, po cóż Ci kochać i uzdrawiać, tak brzydką jak ja anielicę- dodała w myślach.

Teraz Anioł zrozumiał, w czym tkwi problem. Odleciał, by po chwili powrócić ku niej z anielskim zwierciadłem.
Spójrz anielico- powiedział i podał jej zwierciadło.
Anielica oniemiała. Nie jest szara i brzydka! Nie jest….

Z radości aż rozprostowała pokulone skrzydła, a  wtedy mądry Anioł szybko chwycił ją za rękę i nim zdążyła pomyśleć, że przecież nie potrafi latać, wznieśli się razem w boskie przestworza.

Z cyklu Rozmowy z duszą. Odkryj swoje piękno. Z cyklu Rozmowy z duszą. Odkryj swoje piękno. Reviewed by Sięgnij do Natury on 00:37 Rating: 5

Brak komentarzy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...