On i ona. O cudzie wdzięczności.



On i ona. O cudzie wdzięczności.

Kochani moi, już kilka razy pisałam wam o  znaczeniu  wdzięczności, ale tym razem, chciałabym podkreślić jej niezwykłą moc w odniesieniu do tworzenia udanej relacji partnerskiej.

 Moim zdaniem jest tak, że wszystko, za co jesteśmy wdzięczni pomnaża się.
 Energia zawsze podąża za naszą uwagą i zmienia jej przedmiot, według naszych preferencji.

 Również uczucie wdzięczności za miłość i dobroć, jaką otrzymujemy od partnera powoduje, że nasza relacja zmienia się i staje się jeszcze doskonalsza, a on sam stara się dać nam jeszcze więcej dobra.

Czyż tak nie jest, że gdy czujemy się doceniani i potrzebni, to wszyscy chętniej sami z siebie dajemy? Nie trzeba nas, wtedy o nic prosić.
 Wierzę również, że kiedy skierujemy uwagę na to, co dobre w naszym, dualnym partnerze,  to ujrzymy wkrótce całe jego piękno i doskonałość.

 Ja zaczynam każdy mój dzień od podziękowania za wszystko: za wodę, powietrze, ptaki, moje ciało, cudownych ludzi… i odkąd tak robię, wszędzie zaczynam widzieć tylko dobro.
Wierzę również, że Ci, których spotykam, są moimi nauczycielami i wszystko, co od nich otrzymam, zawsze służy mojemu dobru.
Myślę, że również i nasi partnerzy przychodzą ku nam, by nas nauczać i stymulować do  samorozwoju.

Każde ich zachowanie jest dla nas szansą na  głębsze poznanie samych siebie, służy zatem naszemu dobru.

Bowiem, nawet wtedy, kiedy czujemy się zranieni lub niekochani, to otrzymujemy od nich w darze bardzo ważny komunikat np: daj sobie samemu miłość, popracuj nad przekonaniem wywołującym takie, a nie inne zachowania względem twojej osoby, określ kierunek, w jakim pragniesz podążać…..
Przemyśl, dlaczego osoba, z którą jesteś, wywołała w tobie to, a nie inne uczucie.
  Nie wypieraj uczuć ani emocji, tylko wykorzystaj je do nauki kochania samego siebie i odczuj wdzięczność, za możliwość zadania sobie pytania.
 Jeśli partner Cię zranił, to również dał Ci przykład, jak ty sam, nie powinieneś postępować względem innych, a co dasz, to otrzymasz.

I tak oto:
Zainteresowanie partnera może oznaczać, że nas kocha, a jego brak, że powinniśmy dać samym sobie i innym więcej uwagi.
Czułe słowa mogą oznaczać, że jesteśmy wspaniali, a ich brak, że czas docenić samych siebie i innych.
 Negatywna uwaga, dotycząca naszych zachowań, pokazuje nam, że partner ma inne preferencje i musimy popracować nad tolerancją, a jeśli chcemy, to możemy dać mu dar zmiany naszych zachowań…
Krytyka naszego wyglądu oznacza- zrozum, że jedyną osobą, dla której zawsze jesteś piękny, jesteś ty sam…
Przykładów mogą być tysiące.

Wszystko zależy od naszego spojrzenia na rzeczywistość. 
 To my sami, przecież określamy i nadajemy sens działaniom innych osób.
 Ci, których spotykamy, nie stanowią przyczyny i źródła naszej miłości ani przekonań, tylko są ich skutkiem. Ich rolą jest podświetlenie- odbicie ku nam naszych ukrytych emocji i uczuć. 

To, co dobre mówi nam -jesteś wspaniały i zasługujesz na to, co najlepsze.
To, co ,, złe" mówi nam - popracuj nad tym, co wyzwala w innych takie, a nie inne zachowania. Pokochaj siebie i doceń.

Tu wiele osób zapyta również, dlaczego naprawdę wspaniałe i kochające osoby przyciągają ku sobie takich, a nie innych partnerów? Przecież to, co daję ma ku mnie powrócić?
I tu istnieje wiele przyczyn.

Ci, którzy kochają innych, nie zawsze kochają samych siebie. A świat nie rozróżnia Ja - Oni.

Brak miłości= brak miłości.
Czasem błędnie zakładają, że należy się poświęcać i uszczęśliwiać innych kosztem samego siebie. Samopoświęcanie= brak miłości.
Niekiedy, też pragną zdobyć w ten sposób akceptację w oczach innych- on mnie tak traktuje, ja mu wybaczam i jeszcze czynię dobro. Spójrzcie, jaki jestem doskonały…
Poszukiwanie, za wszelką cenę, akceptacji w oczach innych=brak samoakceptacji= brak miłości. 

No cóż, w takim razie, to ten niby zły partner jest dla nich doskonały i umożliwia im realizację planu bycia męczennikiem, zbawicielem, ofiarą…. i odkrycia, że sami siebie nie kochają. 
Jego okrutne zachowania mogą być, więc dla nich ostatnią szansą na ujrzenie prawdziwej przyczyny ich nieszczęścia, którą jest brak miłości ku sobie samym.

 Przyciągnięty partner, również nie potrafi kochać samego siebie- nikt napełniony miłością ku sobie, nie czyni innym świadomie krzywdy. 
Czyli, znów podobne przyciąga podobne.

Pomysłów na życie są tysiące.

 Skoro mówimy o prawdziwej miłości, to przypomnę- partner da nam tylko to, co dajemy już sobie sami. My jesteśmy przyczyną jego zachowań.
I tak, gdy umniejszamy samych siebie i on nas poniża, gdy nie kochamy siebie i on nie okaże nam ciepłych uczuć. Gdy krytykujemy siebie w myślach i on nas krytykuje…

A gdy, dzięki jego zachowaniom zaczynamy rozumieć, że jedyną osobą, która może nas zawsze kochać, jesteśmy my sami, to albo jego zachowanie zmieni się, albo od nas odejdzie.
Gdy kochamy siebie, to nie przyciągamy osób, które mają nas krzywdzić, a jeśli pojawią się same, to już nie wchodzimy z nimi w głębszą relację. Bo i po co?
Gdy zmienimy samych siebie, to świat też ulega zmianie- jest  przecież naszym odbiciem i odzwierciedla to, w co głęboko wierzymy.

 I tak, oto wdzięczność czyni cuda. Przychodzą okoliczności,  w tym zachowanie partnera, a my bez względu na ich charakter, doszukujemy się w nich  zawsze naszego dobra.

 No i teraz, możemy mówić o sztuce bezwarunkowej miłości, względem partnera.
Bez względu na to, co od niego otrzymam przyjmę to, jako dobro i docenię, jako dar i lekcję nauki kochania samego siebie.
 W ten sposób, nasz ukochany partner zostaje uwolniony od presji i lęku przed popełnieniem błędów- zawsze daje nam dobro. Wiedząc to, łatwiej mu nas kochać, bowiem nasza wdzięczność jest zarazem najpełniejszym wyrazem naszej miłości ku niemu.
Kiedyś napisałam, że miłość jest skupieniem miłującej uwagi na tym, co pozytywne i piękne w tych, którzy nas otaczają, czyli na tym, co możemy w nich docenić i za co wyrażamy im naszą wdzięczność.

Skoro, dzięki sztuce świadomego wyboru zawsze widzimy w zachowaniach innych dobro, to równocześnie zawsze ich kochamy….

 Jednocześnie wyzwalamy się tak z chęci zmiany partnera. Bo i po co. Przecież zawsze jest naszym mistrzem sztuki kochania siebie i innych. Zawsze jest doskonały.
 Zmieniam się, zatem tylko ja i moje podejście do tego, co od niego otrzymuję.
Dając mu taką miłość, możemy być pewni, że i on będzie nas kochał, a jak nie, to odejdzie i poszuka sobie kogoś, kto nie kocha samego siebie. Nie jest tak kochani, że zawsze i do końca idziemy razem...
Gdy jedno z nas pracuje nad samym sobą i relacją, a drugie nie ma na to ochoty, to czas zrozumieć, że życie nie jest obszarem do doświadczania frustracji i pożegnać się z nim.
Ale najpierw, należy dać mu bezwarunkową miłość. Wykorzystamy w ten sposób również wszystkie jego dary i nie pogrążymy się w roli ofiary losu.  Damy mu jednocześnie szansę bycia naszym osobistym trenerem miłości i przykład, jak kochać siebie samego.  Albo nauczy się od nas, albo pójdzie w swoją stronę… 
 Obie opcje są równie dobre. Inaczej nie oznacza przecież gorzej. Świat niesie ku nam tysiące osób, które możemy pokochać. Ale stanie się to wtedy, gdy pokochamy sami siebie i okażemy sobie i innym wdzięczność…


Może, więc warto spróbować? 


On i ona. O cudzie wdzięczności. On i ona. O cudzie wdzięczności. Reviewed by Sięgnij do Natury on 05:14 Rating: 5

Brak komentarzy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...