Z cyklu On i ona. O sztuce komunikacji.cz IV































Kobieta i mężczyzna są jak dzień i noc,  jak ogień i woda. 

 Jedno jest przeciwieństwem, a zarazem odbiciem i dopełnieniem drugiego.

Dlaczego tak jest?

Pierwiastki męskie i żeńskie muszą się łączyć i rozdzielać, wypełniać i tworzyć pustkę. Ich nieustanne przyciąganie się ku sobie i cykliczne oddalanie,  zapewnia subtelną równowagę energii wszechświata. Jest warunkiem jego kreacji i rozwoju.

Co byłoby, gdyby mężczyzna  nie miał się o kogo troszczyć, a kobieta dla kogo być piękna? Jaka pustka byłaby w ich domach, gdyby żyli tylko dla siebie, niekochani i niemogący pokochać?
Dla kogo on budowałby wieżowce i wymyślał coraz doskonalsze technologie, a ona, komu szeptałaby czułe słowa i podziwiała za odwagę oraz siłę?
Dlaczego, więc tak ze sobą walczą? Przecież każdego dnia miliony par pragną tylko jednego - wspólnego szczęścia i spełnienia w miłości dążąc, tym samym do harmonii, porozumienia, uzupełnienia się i wzajemnego zaspokojenia potrzeb. W czym, więc tkwi problem i gdzie są klucze do bram,, udanej relacji’’ .

 Już wiemy, że kobieta i mężczyzna różnią się diametralnie:

Ona przeżywa, on działa.
Ona jest w świecie uczuć, on realnych rozwiązań.
Ona problemy uzewnętrznia i dzieli z innymi, on rozwiązuje je w samotności i skupieniu.
Ona udoskonala, on naprawia.
Ona mówi, on milczy.
Ona zawsze chce być blisko, on cyklicznie oddala się i powraca.

 Ona, gdy go kocha, to go poucza i oferuje mu swoją pomoc w rozwiązaniu problemów, martwi się o niego,  zwierza ze swoich uczuć i opowiada o przeżyciach, robi scenki zazdrości, tęskni, dopytuje się, czy mu się podoba, czy jeszcze jest dla niego najważniejsza, zasłania ekran telewizji i domaga się ciągłej uwagi, czułych słów i pieszczot…

On, gdy ją kocha, to daje jej dobre rady, pokazuje, jak sam potrafi poradzić sobie z problemami i rozwiązuje je w milczeniu, dba o dobra materialne, kupuje jej prezenty, wychodzi z domu lub wyjeżdża, by mogła za nim zatęsknić, dba o wygląd muskulatury, by podziwiała jego siłę, pragnie seksu, oczekuje pochwał za realne działania

Ona, by się przed nim w pełni otworzyć i go pokochać, potrzebuje: czuć,  że on akceptuje jej uczucia, zabiega nieustannie o jej względy, pragnie jej i podziwia jej urodę, zachwyca się jej kruchością, sensytywnością, czułością i wrażliwością...

On, musi czuć się doceniony za realne działania, potrzebny i ważny, wiedzieć, że imponuje jej jego siła i niezależność, być w jej oczach kompetentnym, zaradnym, opiekuńczym i niezastąpionym... 

To tylko kilka przykładów.

 Niby wszystko jasne, ale:

On jej radzi, ona obraża się, bo czuje, że jej uczucia nie są dla niego ważne.
Ona go poucza, on czuje się niedoceniany i zmieniany na siłę.
Ona zadaje mu pytania i robi scenki zazdrości, on wychodzi z domu.
Ona się przybliża, to on się oddala.


Co z tym zrobić?

 Skoro kobieta w rozmowie pokazuje,  jak bardzo zależy jej na innych,
 jaka jest troskliwa, wrażliwa i kochająca, to mężczyzna musi uszanować jej uczucia i za wszelką cenę powstrzymać się od dawania jej dobrych rad.

Zrozumieć również,  że kobieta czeka na,, drobne gesty’’ i dowody tego, że jest kochana oraz potrzebuje zapewnień wzmacniających jej poczucie wartości. Naprawdę bardziej ucieszy ją skromny bukiet kwiatów, niż nowy samochód, wspólny spacer, niż nadgodziny w pracy, za które mężczyzna chce szybciej spłacić kredyt.  
Gdy mężczyzna w milczeniu wręczy jej kosztowny podarunek, nie ucieszy się tak, jak wtedy, gdy powie, że dziś pięknie wygląda.

 Dla kobiety okazywane w gestach i słowach uczucia mężczyzny są na wagę złota. Największym staraniem mężczyzny w jej oczach  jest jego emocjonalna otwartość i nieustanne zabieganie o jej względy, a nie pomnażanie dóbr materialnych.
Jest chwiejna i niepewna swojej wartości potrzebuje, zatem  częstych dowodów tego, jak jest kochana.

 To, że mężczyzna słucha o jej przeżyciach i akceptuje jej  uczucia oraz emocje, jest dla niej  najważniejszym dowodem, że jest dla niego kimś wyjątkowym.

 Kiedy mężczyzna lekceważy je słowami ,, nie przeżywaj’’ czuje się głęboko zraniona, niekochana i nieakceptowana. Odsuwa się i przestaje okazywać mu ciepłe uczucia. Zamyka się i oddala, nie chcąc być ponownie deprymowana i raniona. 

Kobiety, bowiem otwierają się  w pełni tylko wtedy, gdy  czują się kochane i akceptowane pomimo swojej ,,nadwrażliwości,,. Gdy słyszą słowa nie  potrzebnie się martwisz, przestań kochanie, zaczynają skrywać swoje prawdziwe emocje i minimalizować zaufanie do partnera.

 Powoli zaczynają również tracić pewność  siebie i tego, że są dla niego atrakcyjne.  Skoro on, nie interesuje się tym, co ja czuję i nie ,, chce mnie takiej, jaką jestem", to mnie nie kocha. Są chwiejne i niepewne.
Czekają, więc na gesty mężczyzny, pokazujące, jak bardzo mu na niej zależy.  
Stąd powiedzenie- to mężczyzna musi zrobić pierwszy krok-  dać kobiecie zapewnienie, że ją kocha i pożąda.

Kiedy mężczyzna nauczy się trudnej sztuki słuchania bez dawania rad i pouczeń, kobieta ponownie otwiera się i czując się w pełni rozumiana odzyskuje przy nim poczucie bezpieczeństwa.

Pomimo swej odmienności, on akceptuje ją taką, jaką ona jest.  Zaczyna, więc na nowo kochać bez blokad i doceniać wszystkie inne starania mężczyzny, w tym te, zmierzające do zapewnienia jej dobrobytu materialnego. Ponownie emanuje czułością, zmysłowością, jest taktowna i delikatna.

 ,,Napełniona tym, czego pragnie” łatwiej znosi również rozłąkę z ukochanym partnerem i mniej niepokoi ją jego potrzeba oderwania się od niej.

Mężczyźnie łatwiej będzie nie udzielać tylu rad, gdy poczuje się doceniany, potrzebny i niezastąpiony w każdej sytuacji. Wiemy już, że  głęboko ranią go pouczenia i krytyka ze strony kobiety.

 Gdy czuje się bezwarunkowo kochany, nie musi już w kółko udowadniać swojej wartości. To dla niego naprawdę ogromna ulga czuć się akceptowanym, bez względu na wszystko.
Rodzi się w nim głębsza potrzeba bycia z kobietą, gdy nie czuje,, presji i oceniania''.  Stąd kobieta musi powstrzymać się od krytyki i pouczeń inaczej, jak już wiemy mężczyzna zacznie się bronić i atakować kobietę lub odsunie się mówiąc- nie wiem, zrób to sobie sama, przestań mnie pouczać, jak wiesz lepiej...

Jeśli kobieta rozumie jego potrzebę samotności i pozwala mu odsuwać się od niej na bezpieczną odległość, to chętniej otwiera się na okazywanie uczuć w słowach i gestach- powraca ku niej. W odróżnieniu od kobiecych zapewnień o uczuciach, potrzebuje stale czuć się potrzebnym i kompetentnym.

By otworzyć się na dawanie partnerce, musi być pewnym, że sprosta jej wymaganiom i zamiast krytyki usłyszy pochwałę.
Gdy kobieta nie docenia jego starań, nawet tych najdrobniejszych, traci ochotę zabiegania o jej względy. Czuję się wykorzystywany- dał, a nie ma nic w zamian. Tak,  jak kobieta potrzebuje zapewnień, że jest atrakcyjna i pożądana, on potrzebuje potwierdzeń, że jest niezastąpiony, uszczęśliwia ją i zaspokaja jej realne potrzeby.

On chce dawać, ona pragnie otrzymywać, więc powinni się doskonale uzupełnić. Tylko, że on daje  i pokazuje jak ją kocha w czynach, a ona pragnie uczuć i słów. Stąd  wzajemne niezaspokojenie potrzeb.

Różnice dotyczą również umiejętności wyrażanie swoich potrzeb, brania i dawania.  

U kobiet jest tak, że same zgadują, czego komu potrzeba. Nie trzeba je prosić. Wręcz przeciwnie- uwielbiają dawać, tak po prostu. Są niezwykle empatyczne i opiekuńcze, a robienie czegoś dla kogoś oraz okazywanie mu troski, uszczęśliwia je.

Mężczyźni na odwrót.  Zazwyczaj nie wiedzą, czego kobiety pragną i potrzebują jasnych komunikatów. Inaczej dają to, co sami chcą otrzymać np. święty spokój...Gdy mężczyzna coś chce, to mówi wprost, bez ogródek, a jak nie, to znaczy, że radzi sobie sam. Dobrymi chęciami jest  przecież piekło wybrukowanie.

 Kobiety  oczekują, że mężczyzna posiądzie trudną  sztukę czytania w myślach i  sam  zgadnie,  czego jej potrzeba. Czekają, więc aż mężczyzna domyśli się i sam zrobi to, czego one pragną.

I tak mogą czekać w nieskończoność...

On myśli, że skoro kobieta o nic go nie prosi, to niczego od niego nie potrzebuje. Kto by uszczęśliwiał kogokolwiek na siłę.

I tak, ona daje sama z siebie i mylnie zakłada, że on zrobi to samo. U mężczyzn dawanie na siłę jest oznaką nadgorliwości i braku taktu. Poza tym, jak nie wie, co i jak dać, to się nie wychyla- po co ponieść porażkę. Potrzebuje, zatem jasnych komunikatów od partnerki- poprosi mnie, to zrobię.

 Wobec tego dochodzi do odwiecznych i owocnych w tragiczne skutki konfliktów. Oczekiwania kobiet, a brak reakcji ze strony partnera.

Stąd kobiety czują urazę i brak równowagi w relacji, a mężczyźni mają wrażenie, że są obwiniani i karani za nic. 

Powiem wprost- chory na zarazę ,,wszystko zrobię zaraz"' partner, wchodzi w relację z chorą na urazę kobietą- on mi nie daje, choć tak się staram, nie kocha mnie, skoro nic sam z siebie dla mnie nie robi - ,,obrażam się".  I tak oto odwieczna choroba- nie wiem,  o co Ci  chodzi- drąży wspólne szczęście wielu kochających się par
Do tego, kobiety mają często problemy z wyrażaniem swoich pragnień i potrzeb. Czują się niepewne, czy zasługują na miłość partnera.

Stąd nie potrafią mówić wprost: chcę to i to, daj mi to lub to. W miejsce tego, zadają pytania: kochanie mógłbyś mi kupić, kochanie zrobiłbyś dla mnie, kochanie mogę Cię prosić o ...? 

Jeszcze znany chwyt. Kochanie gdybyś mi zrobił.. Gdybym, tak od Ciebie dostała...Gdybyś pomyślał, to może... Skarbie, ale bym była szczęśliwa, gdybyś tak...

 Mężczyzna myśli.
To teraz jest nieszczęśliwa? To nie myślę? Jestem ciołek?

Proszą  grzecznie i niepewnie, nie chcą  przecież do niczego zmuszać, a mężczyzna bierze to na odwrót. Po co pyta, czy mogę? Przecież to oczywiste, że potrafię i mogę... tylko muszę wiedzieć- co.

Kochanie mógłbyś przynieść? Oj, nie wie, że mogę, jestem silny, zaradny, wszystko mogę, jak sam zechcę.
Kochanie- gdybyś mi to zrobił, to- ciekawe, co byłoby, gdybym nie zrobił..? Strach pomyśleć.

 I tak, niewinne mógłbyś i gdybyś mi, obraża go i denerwuje, bo podważa kompetencję i  aż się prosi o- nie, nie mógłbym. Poza tym, to mógłbyś- nie daje mu wyboru.

 Prosi tak pokornie- nie mogę okazać się taki podły. Nie mam wyboru.

Jeszcze gdybyś mi- już czuję, że czegoś nie zrobiłem jak należy, już ma pretensję o nic. Zaraz okaże się, jaki jestem egoistyczny i nieczuły, leniwy i oziębły...
 Jak nic dostanę po łbie.

 Zrobię, więc na siłę, czując się przymuszony i manipulowany. 
Co innego- kochanie przynieś mi, kochanie kup mi, daj mi...

Mogę przeprosić i powiedzieć - nie teraz, innym razem lub zrobić natychmiast, bo mi ufa, potrzebuje, docenia, chce mojej pomocy.... Mam wybór.

 Znowu intencja nie równa się odbiorowi.

  Z pomocą w trudnej sztuce komunikacji mogą przyjść nam ,,scenki z życia wzięte”

On radzi ona obraża się, bo czuje, że jej uczucia nie są dla niego ważne.

Ona. Kochanie wiesz, że wujek Adam miał wczoraj zawał?
Martwię się o niego i o ciocię Basię.
Boże, co teraz będzie?
Przecież zawał, to poważna sprawa?
On. Nie martw się kochanie..

 Ona. Jak oni sobie z tym poradzą?
Kto zajmie się ich domem, jak wujek będzie w szpitalu?
Ciocia Basia nie da sobie rady.
 On. Nie martw się na zapas. Jeszcze nic nie wiadomo.
 Ona. Ale ciocia dzwoniła, że z wujkiem nie jest dobrze.
Jest załamana.
Co teraz będzie?
 Boże naprawdę, to straszne. Dwoje starszych ludzi…
 On. Nie są tacy starzy.

Ona. Kochanie, jak możesz tak mówić.
Pomyśl jak my bylibyśmy w podobnej sytuacji?
 To okropne!
 On. Naprawdę skarbie, nie bierz wszystkiego do siebie…
Jak zwykle przesadzasz.

Ona myśli. To, do kogo mam brać?
 Ciocia już w ogóle go nie obchodzi, ani biedny wujek też. W ogóle nie przejął się ich problemem.
 Jak mogłam wyjść za takiego egoistę? Zawsze o wszystko muszę się martwić sama.  Na drugi raz pożalę się mamie.

Zamiast tego, byłoby lepiej:

Ona. Kochanie wiesz, że wujek Adam miał wczoraj zawał….
 On. Naprawdę?
Tak i martwię się o ciocię Basię.
 On. No tak, mają problem.

Ona. Zawał to poważna sprawa.  Na pewno wujek pobędzie teraz w szpitalu.
Kto zajmie się domem, ciocia Basia nie da rady? Ktoś musi im pomóc.

On. No tak skarpie. Masz rację.

 Ona. Kochanie to, może jutro pojedziemy do szpitala?
 On. Dobrze kochanie. Dowiemy się konkretnie, o co chodzi…

Myśli. Tak się cieszę, że mogą na niego liczyć. Nie jestem sama, z tym problemem.  Ma rację. Jutro zobaczymy, jak można im pomoc.

Zamiast nie martw się- naprawdę, masz rację...


  Kolejna codzienna scenka

 Ona. Kochanie jestem zmęczona. Ta praca mnie wykończy.
On. Przesadzasz skarbie.
 Ona. Nie przesadzam.
Ta nowa Aśka nic nie umie, a jak chcę jej pomóc, to się obraża i nie słucha.

 On. Ty też, tak robisz skarbie.

Ona. Chyba nie chcesz powiedzieć, że jestem taka głupia, jak ona.
 On. Nie kochanie, tylko jak nie chce, to jej nie pomagaj.
 Ona. No tak, ale ona lata do szefa i jak coś jest nie tak, to zwala na nas.
Jak jej nie pomogę, to wszyscy polecimy…
On. No, to musisz jej pomóc.
Ona. Ale jak? Mówię Ci, że jest okropna.
On. To z nią nie zaczynaj…
 Ona. Ja zaczynam? To ona.

Czy ty mnie w ogóle słuchasz? Po co ja Ci to mówię..


Lepie byłoby, gdyby zamiast  rady i pouczeń usłyszała - masz rację.

 Ona. Kochanie jestem zmęczona…
 On. Znowu Asia..
 Ona.Tak, nic nie umie, a jak…
 On. No masz z nią problem.
 Ona. No tak i jeszcze lata do szefa…
 Chyba muszę jej pomóc, bo inaczej..

 On. Masz racje kochanie. Z  dwojga złego…
Ona. Och skarbie, jak dobrze być już w domu. Zrobisz nam kawy?



 Inna opcja

 Ona. Skarpie jestem wykończona.
 On. Nie przesadzaj kochanie.
Napij się kawy.
Ona. Nie cierpię tej pracy…
Ta Aśka nic nie umie…

On. Dobrze, że ty jesteś mądrzejsza.
Ona. I co z tego, jak ona nie da sobie nic powiedzieć.

On. To zapytaj szefa, może jest ktoś na jej miejsce.
Ona. Oszalałeś skarpie. To jego pupilka, jeszcze mnie zwolni, a ją zostawi.
On. Nie jest taki głupi, przecież pracujesz dłużej.

Ona. Oj skarpie, jaki ty jesteś naiwny. Nie wiesz, że faceci nie myślą.
Po co ja Ci w ogóle, o tym mówię.

 On. No, ja też nie wiem, przecież nie myślę…

Lepiej zamiast deprymowania i rady wyrazić  zrozumienie- widzę kochanie.

 Ona. Skarbie jestem wykończona..
On. Widzę kochanie.
Ona. Ta nowa Aśka…
On.  No nieźle, a co szef na to?
Ona. To jego pupilka…
  Boję się, że wylecę z pracy.
 On. No tak… w sumie to jest się, o co martwić…
 Ona. Tak, ale jestem przecież w firmie od kilku lat i naprawdę jestem kompetentna.
 On. Kochanie jesteś niezastąpiona.

 Ona.Dziękuję, już mi lepiej. Wstawisz wodę na kawę?


  On obraża się i denerwuje, gdy ona mu radzi i przeszkadza, kiedy coś robi.

On. Ogląda telewizję.
Ona. Kochanie muszę Ci, coś powiedzieć…
On. Nie teraz skarbie…

Ona. Kochanie, ale to ważna sprawa.
On. Dobrze za chwilę.
 Ona. Ale zaraz idę do Asi.
 On. To idź…

Ona. Kochanie słuchasz mnie?
On. Nie. Oglądam.
Ona. To wyłącz.
On wściekły. Skarbie mam mecz.  Daj spokój…


Wściekła wychodzi z domu. Jak wraca nie odzywa się, on nie wie, o co chodzi słuchał piąte przez dziesiąte.

 Lepiej  zamiast przymusu wyrazić zrozumienie tego, że mężczyzna coś robi.

 Ona. Kochanie widzę, że oglądasz. Przepraszam Cię, ale mam ważną sprawę.
Zaraz idę do Asi.

 On. Dobrze kochanie, ale nie teraz.

 Ona. Wiem, że Ci przeszkadzam, ale to naprawdę ważna sprawa.
On. Na chwilę przerywa oglądanie. Powiedz teraz, jak zaraz wychodzisz.


 Kolejna scenka.

 Ona go obwinia i poucza.

On. Myje samochód.
Ona. Kochanie nie wiesz gdzie są kluczyki od bramy.
 On. Nie wiem, nie teraz…

 Ona. Kochanie, no gdzie je położyłeś? Brama jest otwarta i pies może uciec.
 Mógłbyś mi pomóc szukać.

 On. Nie teraz.
 Ona. A kiedy. Co z nimi zrobiłeś? Zawsze niczego nie kładziesz na miejsce!
 On.  Zwariować można.

 Inaczej, bez pouczeń i mógłbyś

Ona. Kochanie nie wiesz gdzie kluczyki od bramy?
Jak skończysz, to pomóż mi szukać.
 On. Nie teraz…

 Ona. Wiem kochanie, że przeszkadzam, ale pies…
 On. No, tak, może wybiec na ulicę.

 On. Na chwilę przerywa pracę i pomaga jej szukać.

Zamiast pouczeń i obwinianie oraz mógłbyś- jasno wyrażona prośba.

 Różnice w przekazie prośby.  
Kobieta nie poucza, tylko daje jasne, czytelne komunikaty.

Źle.
Ona. Kochanie nie kupiłeś marchewki?
Dziś nie zapomnij, bo..

On. No tak, ale kupiłem buraki i ziemniaki.
Ona. Ale nie pamiętałeś o marchewce!  Zawsze czegoś zapominasz!

On. Jak marchewka taka ważna, to sama ją sobie kup.
Ona. Ale prosiłam Ciebie, prawda?
On. Nie czepiaj się …
Ona. No tak, wszystko na mojej głowie?
On. O co Ci znowu chodzi?

 Lepiej byłoby

 Ona. Kochanie jak idziesz po zakupy, to dokup marchewki.
 On.No tak, wczoraj zapomniałem. Coś jeszcze kochanie?

Druga scenka

Ona. Skarpie wczoraj, jak posprzątałeś, to gdzie schowałeś
mi książkę?
On. Nie wiem, poszukaj…
Ona. Kochanie, ale ty nic nie kładziesz, gdzie trzeba?
On. To sprzątaj sama…


Lepiej byłoby
Ona. Kochanie widzę, że posprzątałeś. Dziękuję Ci, tylko
nie wiem, gdzie jest moja książka…

On. Chyba schowałem do szuflady. Zobacz skarbie.
Jak nie, to poszukam…

 Ona. Dziękuję, jestem zmęczona i chcę poczytać.

 Druga scenka

Ona. Kochanie posprzątaj na stole, bo rodzice przyjdą na obiad.
Wczoraj zostawiłeś niezły bałagan… Jak zobaczą?  
Ja idę po zakupy.
 On. To idź.

 Ona. Ale posprzątaj, bo jak pójdę, a ty znowu w komputerze, to oszaleję…
 On. Już oszalałaś, rodzice na obiad.
Ta teściowa…

Lepiej byłoby
Ona. Kochanie idę po zakupy. Na stole jest bałagan
On. Wiem, wczoraj…
Ona. A, rodzice przyjdą.
 On. No tak… Teściowa.


 Ciąg dalszy nastąpi...





Z cyklu On i ona. O sztuce komunikacji.cz IV Z cyklu On i ona. O sztuce komunikacji.cz IV Reviewed by Sięgnij do Natury on 01:19 Rating: 5

Brak komentarzy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...