Miłość




Potrzebujesz odwagi, by pokochać na nowo.

Ludzie wciąż poszukują bezwarunkowej miłości, ale gdy przychodzi, nie potrawią jej  przyjąć. Miłość, bowiem jest codziennym  darem  dzielenia się sobą i pokazywaniem innym swojego  prawdziwego oblicza.

 Zarazem niczego nie skrywa i  niczego nie oczekuje

Myślę tu o miłości bezwarunkowej, zależnej tylko od stanu naszego umysłu tej, której uczymy się całe życie.


 Jesteśmy w niej bezbronni, bo umysł już nie ocenia, a zarazem nie wybiera, kogo i za co kochać. Otwieramy się jednocześnie na kochanie wszystkich...

 Wtedy  również, to stan naszego ducha, a nie inni, decyduje o tym, czy odczuwamy miłość i kochamy, dla samego bycia w stanie kochania. Jednocześnie żadne warunki zewnętrzne nie mają już mocy sprawdzej, by oddzielić nas od wewnętrznego Źródła miłości, którą jest nasze serce.

To doświadczenie i  zrozumienie przychodzą ku nam powoli, na drodze wielu zmagań, w których to inni wpływają na nasze szczęście i warunkują, czy ich kochamy, czy nie. Stopniowo uczymy  się  emocjonalnej niezależności  i tego, jak pokochać samych siebie.

 By to osiągnąć,  po pierwsze  trzeba uwolnić się od opinii innych i zrozumieć, że jedyną osobą, która może i powinna  nas zawsze kochać  oraz  wspierać,  jesteśmy my sami.

Jeśli  nie zgromadzimy w sobie potencjału własnej miłości, nie będziemy mogli również pokochać innych i być przez nich kochanym.  Bowiem świat zewnętrzny zawsze odbija ku nam nasze nastawienie do siebie i innych. 


Jest kreacją stanu umysłu i tego, w co głęboko wierzymy.

 Zatem  inni pokochają nas dopiero, gdy bezwarunkowo kochamy siebie. Mówiąc inaczej, pozbędziemy się deficytu miłości i zaprzestaniemy poszukiwania jej na zewnątrz.

,, Miłość bowiem odnajdujemy wewnątrz, nie na zewnątrz."

 Inaczej  zawsze będziemy wymagać, a co za tym idzie odczuwać niedosyt, a nawet pretensję, gniew lub urazę.

Dlatego potrzebujemy odwagi, by wyzwolić się ze schematów zależności i oceniania  oraz chęci uszczęśliwiania i zmieniania innych lub co gorsze żądania, by to oni nas uszczęśliwiali, dokonując tym samym, zmiany na lepsze naszego życia.


Mówię też, że jesteśmy bezbronni, bo nagle tracimy znane nam mechanizmy racjonalizacji i otwieramy  się całym sercem. Na powrót stajemy się dzieckiem.

Już nikogo nie gramy i nie udajemy lepszych niż jesteśmy, nie poszukujemy też  za wszelką cenę aprobaty w oczach innych. Po prostu ich kochamy i jesteśmy w pełni sobą.

 Lęk znika stopniowo.
 Będąc niezależnymi od innych  jednocześnie stajemy się odpowiedzialni za swoje emocje i uczucia, o to może nas trochę przerażać.
Odbiera nam to, bowiem znane metody łagodzenia dyskomfortu i podnoszenia niskiej samooceny- to inni mnie unieszczęśliwiają, to przez nich, to w nich jest przyczyna itp. 

Chwilowo możemy odczuwać dziwną pustkę. To też mija. 
Przechodzimy różne cykle: samotności i poznawania na nowo samych siebie, wychodzenia ku innym i dzielenia się  swoimi przemyśleniami, samouzdrawiania duchowego i dbania o własne ciało... 
Wiem, bo sama przez to przechodzę.

 Czasem brak w tym równowagi. Nie oceniajmy jednak siebie, gdy potrzeba nam będzie dłuższej samotności lub gdy poczujemy obojętność w stosunku do innych. 
Wszystko stopniowo się zharmonizuje...

Gdy odkryjemy własną niepowtarzalność, siłę, piękno, mądrość, niezależność, stopniowo powrócimy ku innym, ale już bez lęku i oczekiwań. Naszą tarczą stanie się silne poczucie wartości i umiejętność dbania o własne dobro. Już nic i nikt nie będzie nas ranić.

 Ludzie boją się kochać wtedy, gdy nie przejdą świadomie procesu stania się niezależnym od innych i naprawdę  nie pokochają samych siebie. Wstydzą się też okazywania uczuć i doceniania niezwykłości innych.
To bardzo osłabia czakrę serca. Powodem jest złudzenie, że gdy na nikim nam nie zależy, nikogo nie czynimy wyjątkowym i ważnym, to nikt  nas nie zrani i nie sprawi, że poczujemy się nie dość dobrym.

Prawda jest jednak inna. Tylko gdy bezwarunkowo kochamy siebie i zgromadzimy potencjał miłości ku innym bez presji i chęci zmieniania, to odzyskujemy swoją SIŁĘ i MOC. Inaczej utkniemy na długo w lęku i mechanizmach zależności- Jak oni mi, tak ja im. 

Mówiąc inaczej-gdy  zawsze kochamy siebie, to  żadne działania innych nie powodują, że jest inaczej, nikt też  nie może nas  zranić i skrzywdzić.
 Już nie oczekujemy od innych, tylko swobodnie dajemy, bo to nas  uszczęśliwia więc, gdy inni nam nie dają, to nie odczuwamy braku- przecież dajemy i kochamy bezwarunkowe, a nie oczekujemy.

Dopiero po przejściu procesu pokochania siebie, stajemy się silni i wolni od złudzeń. Teraz dopiero  przychodzi kolej na  świadome  kochanie innych i dzielenie się swoim pięknem oraz szczęściem. Ci, którzy kochają są bowiem szczęśliwcami i pięknieją w oczach. Miłość gromadzi się wokół nich, bo odczuwają wdzięczność za  siebie i tych, którzy ich otaczają, za swoje doświadczenia i spełnione życie. Wszędzie poszukują dobra. W działaniach i postawach innych, nawet tych pozornie niekomfortowych i wcześniej uznawanych za niepożądane i niewłaściwe, przeglądają się jak w lustrze. Tam, gdzie pojawia się jeszcze dyskomfort- zapaliło się czerwone światło- popracuj nad kochaniem siebie bardziej i nie oczekuj, że inni mają Cię otaczać wsparciem i szacunkiem- Ty sam masz to robić.

Zamień opór i negację na akceptację i zrozum, że miłość nie jest chęcią zmiany innych, ale sztuką dostrzegania piękna i doskonałości pomimo.

Świadomie dążą do bycia w stanie miłości, która jest ich siłą, a nie słabością.
 Potrafią również dbać o siebie i chronić się przed tym, co dla nich niekorzystne.
Niektórzy mogą nawet  tego nie rozumieć i myśleć o nich, że są egoistami, bowiem zawsze w centrum ich uwagi są ich własne emocje. 
 Cóż, muszą przecież świadomie nimi zarządzać. Sami pragną zadbać o własne dobro- nie wymagają tego od innych.  

Jednocześnie stają się kreatorami siebie, więc nie obwiniają o nic innych, nie gromadzą  też  żalu  i gniewu.

Zanurzenie się w miłości  jest jednocześnie wejściem w stan zaufania.
 Ufam, że życie mnie wspiera i prowadzi, że zasługuję na wszystko, co najlepsze. Ufam, że inni idą ku mnie, niosąc mi piękne okazje do głębszego poznania siebie.
Wiem, że są moim doskonałym zwierciadłem i to, co czuję w związku z ich postawami służy mojej drodze duchowej doskonałości. Zawsze się uczę.

 Otwieram się na nowo, bo ćwiczę się świadomie we wszystkim widzieć tylko dobro.
 Moje myśli tworzą moją życiową przestrzeń, więc tak właśnie będzie, a co daję i tak i tak powróci.
 Przecież zasługuję na miłość tylko dlatego, że istnieję...

Gdy kocham i jestem za wszystko wdzięczny, zawsze jestem kochany.


                                                                            Zatem odwagi i nie bójmy się kochać.




Miłość Miłość Reviewed by Sięgnij do Natury on 04:20 Rating: 5

Brak komentarzy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...