Żywność kontra rak. cz I


  
Temat jest istotny, bo w ciągu roku  już przeszło 10 milionów osób choruje i umiera na raka, a skuteczność chemioterapii to zaledwie 6%!

Wciąż pokutuje mylne przeświadczenie, że rak, to wynik obciążeń GENETYCZNYCH I SKARZENIA ŚRODOWISKA, BEZ ZWIĄZKU Z TYM, CO JEMY i MYŚLIMY.

CHOĆ  NIE RAZ   U WIELU ZAPALA SIĘ CZERWONE ŚWIATŁO- CHEMIKALIA NAS TRUJĄ, TO WIERZYMY, ŻE NASZ WPŁYW NA RYZYKO ZACHOROWAŃ JEST NIEWIELKI.
Tylko 20 %  społeczeństwa  ma jako-taką  świadomość  znaczenia żywienia  i stylu życia  w kształtowaniu naszej odporności, a co za tym idzie zdrowia.

Opór wynika także z lęku przed koniecznością przejęcia kontroli i bycia odpowiedzialnym. Wzmacniają go mylne wierzenia np. rak, to wynik genów i niewiele mogę zrobić, jak zachoruję, to muszę brać chemioterapię, mięso i   cukier rafinowany,  to najlepsze źródło energii…   

 Geny i owszem, mają istotne znaczenie, ale to nasz styl życia decyduje, czy dany gen przyjmie funkcję progresywną, czy recesywną. 

Każdy z nas ma pakiet chorobotwórczych genów, ale gdy wiemy, co robić, są one w ,, uśpieniu’’ i nie zagrażają naszemu zdrowiu.
Z badań jasno  wynika, że  tylko 15 % ryzyka  zachorowań  ma związek z genetyką, a aż 85  % to nasz styl życia.

 Dla przykładu żywienie, to 30 %, palenie 30 %, skażenie środowiska 2 %, brak ruchu 5%, zagrożenia zawodowe 5%, infekcje 2%...

 By czarno na białym zobaczyć, jak na nasze  zdrowie  wpływa  styl życia, porównajmy Hawajczyka i Amerykanina. Ten drugi 100 razy częściej zapada na raka.

Pierwszy spożywa w przewadze pokarm roślinny (  warzywa i owoce, nasiona, orzechy), trochę ryb i mięso- tylko  od czasu do czasu. Nie kumuluje gniewu i urazy, jest optymistycznie i przyjaźnie nastawiony do otoczenia. Swoje ciało traktuje jak świątynię dla rozwoju ducha. Żywność jest też jego lekarstwem.

Amerykanin odżywia się głównie  mięsem, mlekiem, cukrem i białą mąką, z niewielką ilością warzyw i owoców. Nasiona  i orzechy je w formie przetworzonych płatków, masła orzechowego i dodatków do batoników.  Do tego tłuszcze rafinowane, kolorowe napoje, żywność z puszki i tzw.fast food. Stres, pogoń za pieniędzmi, szybki styl życia. Przeważa materialistyczne podejście, a żywność jest źródłem przyjemności, a nie  wartości samej w sobie. Leczy się farmaceutykami.

My w przewadze  żyjemy teraz po Amerykańsku i również w Polsce wzorującej się na dobrobycie Zachodu rak stał się już normą.

 Co potwierdziły liczne badania, nowotwory i inne choroby cywilizacyjne korelują z otyłością, ale w Ameryce popełniono jeden kardynalny błąd.  Gdy odkryto, że tłuszcze i nadmiar białek odzwierzęcych  tuczą oraz są przyczyną chorób, w tym serca, w ich  miejsce  wprowadzono na rynek  więcej prostych węglowodanów, roślinnych olei rafinowanych i cukru.

 Biała, przetworzona mąka w formie ciastek, pizzy i bułek,  płatki śniadaniowe z cukrem, produkty lit  z dodatkiem soli i cukru, spartan, odtłuszczone, pasteryzowane mleko z hormonami wzrostu, stały się codzienną rzeczywistością. 

I tak, jedno zło usiłowano leczyć drugim i to o znacznie silniejszej mocy rażenia.

Problemy otyłości, chorób serca i raka nasiliły się, a farmacja i  przemysł spożywczy, w tym mleczarski, zacierą ręce-  do łask bowiem powraca cudowne, tymczasowo skazane na banicję mięso i mleko. 
Przecież tłuszcz odzwierzęcy nie tyczy, aż tak, jak cukier, a otyłość (  potwierdzone przez  lekarzy) jest  przyczyną licznych, śmiertelnych chorób. 


 I znowu błędne koło, takie samo, jak to, że choroby z  nadmiaru przetworzonej żywności i chemii, leczymy chemicznymi lekami i chemioterapią.

 A prawda jest następująca.

 Nowotwory rozwijają się w zakwaszonym i zatoksycznionym  środowisku, a  zarówno cukier, przetwory mleczne, jak i  utlenione tłuszcze, mięso oraz farmaceutyki, to główne źródło kwaśnych metabolitów, wolnych rodników  i toksyn.

 Wielu powie-  ale warzywa i owoce też  są pełne pestycydów.
 Z badań jednak  jasno wynika, że pestycydy to tylko 2% ryzyka, a korzyści z jedzenia roślinnego pokarmu, w przypadku nie tylko nowotworów są,  wręcz nieocenione.  Zyski znacznie przekraczają ryzyko. 

I jeszcze jedno. Najwięcej pestycydów kumulują tkanki zwierząt i drobiu karmionego tanią paszą. Do tego zawierają ogromne ilości antybiotyków, hormonów, sterydów, a zero przeciwutleniaczy  i błonnika.

 By  udowodnić konieczność zmiany diety,  podam kilka argumentów na korzyść roślin. 
Pokarmy roślinne dostarczają:

 -błonnika, który oczyszcza jelita,
-licznych przeciwutleniaczy i związków przeciwnowotworowych np: beta karotenu, witaminy C, E, cynku, selenu, germanu, flawonów, sulforafanów, kwasów kumarynowych, octowych, cytrynowych...
-uzupełniają magnez, cynk, wapń, żelazo, witaminy z grupy B ( tu ważne są orzechy i pełne zboża oraz warzywa strączkowe),
-wspierają oczyszczającą nas z toksyn wątrobę, nerki i skórę…

 Wreszcie same pomagają usuwać już zmutowane komórki i oczyszczać krew z toksyn oraz wolnych  rodników ( tu przodują flawonoidy i kartenoidy np, beta karoten, likopen i luteina, sulforafany, betacyjany, resferatrole, siarczki,  garbniki, kwas elagowy).

Gdyby  naszą uszkodzoną przez karcynogen i wolny rodnik  komórkę,
 porównać do granatu, to zawarte w roślinach przeciwutleniacze są jego najlepszą zawleczką. Gdy ich brakuje, to granat wybucha, gdy są w wystarczającej ilości, wróg ma broń, ale nie może jej użyć przeciwko nam.
Żywność kontra rak. cz I Żywność kontra rak. cz I Reviewed by Sięgnij do Natury on 13:57 Rating: 5

Brak komentarzy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...