Jak poczuć się dość dobrym.


Kochani moi, wielu z nas ma problem z osiągnięciem pełnej akceptacji siebie  i samozadowoleniem z własnego życia oraz przyjęciem go takim, jakim jest w rzeczywistości. 

Ma to związek z tym, że od dziecka słyszymy krytykę oraz  umieszczani jesteśmy w programach np: wiecznych wymagań, udowadniania innym swojej wartości, porównywania się z innymi, 
potrzebowania coraz lepszych rzeczy oraz nieustannego samodoskonalenia... 
Programów jest wiele i mają one  swoje powiązanie z kodami w pamięci emocjonalnej,  jak i ,,obciążeniami" karmicznymi oraz rodzinnymi. Obciążenia ujęłam w cudzysłów,  gdyż są to tylko kolejne lekcje do przerobienia. Ciążą nam tylko, gdy nie jesteśmy ich świadomi.  

Naszą podstawową potrzebą jest bycie kochanym i kochanie, więc za wszelką cenę staramy się zadowolić otoczenie: naszych rodziców, nauczycieli, rówieśników, kolegów, by  być w ich oczach dość dobrym, czyli zasługującym na miłość. 
Szukamy potwierdzenia swojej wartości na zewnątrz i tak budujemy, często fałszywy obraz samego siebie. 
ŻAzwyczaj towarzyszą temu napięcie i ęk- jak zostanę oceniony, jakie będą ewentualne konsekwencje moich błędów i  zaniedbań, czy nikt mnie nie wyśmieje, nie nazwie gorszym... 

Skoro miłość jest skupianiem się na pozytywnych aspektach i wzmacnianiem ich, krytyka i deprymowanie są dla nas jednoznaczne z jej brakiem.

I tak całe życie. Oceniamy siebie i innych, krytykujemy, wymagamy...

We wszystkim ważna jest równowaga, więc wspaniałym jest przyjęcie daru, jakim jest zdolność do rozwoju i samorealizacji. Ale motywem naszych działań winna być miłość, a nie lęk oraz związane z nim poczucie braku i negacja.

 Gdy poszukujemy akceptacji w oczach innych, a nie w sobie samym, zawsze jesteśmy w  stresie i zależności prowadzącymi w wielu przypadkach do choroby, w tym raka.  Jednocześnie zawsze o coś walczymy.

Ostatnio moja znajoma, gdy emanowałam szczęściem i miłością ku sobie samej, powiedziała mi - nie dobrze  z tobą, przestałaś walczyć o lepsze życie.  
 Widzę Cię jako kogoś, komu niczego nie potrzeba, a miałaś się doskonalić.

 No cóż. Trudno osobom w programie walki i udowadniania innym, w tym poprzez posiadanie coraz wyższego statusu materialnego,  poczuć się tu i teraz pełnym i dość dobrym. 
Ktoś, kto tak, jak ja czuje się wspaniały i zanurzony w obfitości,  jest wariatem i szaleńcem. Odbiega od normy, którą jest niekochanie siebie i wieczna krytyka, w tym i innych.

Kochani, ja widzę tylko jak inni się szamoczą i męczą: jeszcze to, jeszcze tamto, jeszcze więcej, jeszcze lepiej. Sama tak robiłam.
 Będę O. K, jak kupię lepszy samochód, jak schudnę, jak nauczę się angielskiego, jak będę lepiej ubrany i tak w nieskończoność.
Ten wyścig po poczucie bycia dość dobrym, nie ma końca. Im szybciej biegniemy, tym meta szybciej się oddala. 
Jednocześnie jest wiecznym czekaniem na lepszego siebie, lepsze życie i miłość. 
Skoro obecnie jestem niedoskonały, to nie zasługuję na bycie w pełni kochanym, a i moje życie jest niedoskonałym. 

Widzimy braki w miejsce pełni, wady w miejsce zalet.

Co mamy robić? Po pierwsze nauczyć się kontrolować swoje myśli, być ich świadomym i systematycznie usuwać programy krytyki oraz oceniania.

 Zadać sobie pytanie - co jeszcze muszę zrobić, by przyjąć dar bezwarunkowej miłości, która wszystko uzdrawia. A już  przecież wiemy- wystarczy pokochać, najpierw siebie, a następnie  innych...

Zamienić motywację działań z ja muszę coś udowadniać i na coś zasłużyć  na - to dla mnie, nie dla innych rozwijam się i doświadczam coraz pełniej  oraz kocham samego siebie. Zasługuję na najwyższe dobro.
Lęk przekuć w miłość i radość z bycia tu i teraz. 

Każdy jest przecież jedyny i nieporównywalny,  by to ujrzeć musimy  wyjść z programu oceniania.
Każdy ma też swoją historię  życia oraz inne doświadczenia, nie nam je osądzać.

Wiemy też, że co damy, to ku nam powraca. Gdy nie krytykuję i nie oceniam, nie będę krytykowany. Im więcej widzimy w innych pozytywnych aspektów, tym silniej kochamy samych siebie.
 I jeszcze wdzięczność oraz docenianie siebie i innych. Im więcej powodów do wdzięczności, tym silniej kochamy samych siebie. 

Gdy skupimy się na tym, co mamy i jak jesteśmy piękni, automatycznie czujemy się dość dobrzy, Skoro tyle cudów  i obfitości dookoła, to widocznie na nie zasługujemy. Inaczej nie byłyby nam dane.
I tak codziennie rano i wieczorem, poczuć wdzięczność, skupić się na swoich zaletach, podziękować sobie i innym w myślach za wszelkie dobro. 

Stare programy puszczą, rozkruszą  się, popękają, jak  nieszczelne tamy rozerwane rwącym potokiem miłości. I wtedy popłyniemy bez lęku, z zaufaniem  do życia, sięgając po nowe. Nie z przymusu, ale z ciekawości, podniety oraz chęci doświadczania samego siebie jeszcze głębiej...
 Czego życzę sobie i innym z całego serca.


ZOBACZ TEŻ: O mocy serca


Jak poczuć się dość dobrym.  Jak poczuć się dość dobrym. Reviewed by Sięgnij do Natury on 06:15 Rating: 5

Brak komentarzy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...