Objawy boreliozy. Moja historia choroby


Ostatnio mniej dla Was pisałam, bo  dużo energii zajmuje mi walka z boreliozą.
 Jak kilkakrotnie już wspominałam miałam w przeszłości problemy ze stawami, nerkami, grzybicą, zapaleniem wątroby i gruźlicą...
 Wiele z nich pokonałam dietą i ziołami. Niestety, jak się okazało, wiele z nich były to koinfekcje boreliozy.

Pisze o tym, bo obecnie wiele osób zmaga się z podobnym problemem i  jak  ja, do końca nie wie, co im dolega. Może więc komuś pomogę w diagnozie.
 Prawdopodobnie  zakażony kleszcz  ugryzł mnie 24 lata temu, gdy w klasie maturalnej mieliśmy tzw.  ognisko z noclegiem w lesie.  W dzieciństwie też kilka miałam, ale bez rumienia. Potem cyklicznie pojawiały się symptomy: objawy grypopodobne, nerwowość, lęki, depresja, zaniki pamięci, zawroty i szumy w głowie, problemy ze wzrokiem, mrowienia i drętwienia kończyn, arytmia serca... i wiele, wiele innych, leczone przez lekarzy na ,, oko"  antybiotykami oraz  lekami uspokajającymi. Symptomy bowiem były dziwne i brak było  jakiejkolwiek spójności w przebiegu choroby. 

W dzieciństwie miewałam również  bardzo silne bóle głowy z drgawkami  i wymiotami oraz problemy z nauką:  dysgrafia, dysortografia, braki w koncentracji uwagi, tzw. ADHD ...
 Wybaczcie mi, zatem błędy ( czasem rażące) w niektórych wpisach.

 Potem przeszłam gruźlicę wraz z półroczną, zaawansowaną antybiotykoterapią. Po tej kuracji  już  miałam nawroty  choroby, w formie bardziej zaawansowanej  neuroboreliozy, ale  sama mylnie brałam ją za grzybicę układu nerwowego, która również mnie  dopadła. Po kilkunastu szpitalach, w których nikt nie wziął na poważnie moich dolegliwości i wmówiono mi hipochondrię,  rozpoczęłam samotną walkę o zdrowie i  życie.

 Wiedziałam,  że jestem poważnie chora, ale borelioza nie przychodziła mi nawet przez myśl. Temat był rzadko poruszany i niewielu  chorowało. Jak większość z nas, kojarzyłam ją   tylko z bólami stawów i odkleszczowym  zapaleniem opon mózgowych. Pocieszałam się faktem, że kleszcze miewam krótko, były małe i nie było rumienia.  Jako osoba kochająca las, spacery  i grzybobranie oraz  zbierająca po łąkach zioła, widok czarnego punkcika na ciele nie  był dla mnie sygnałem alarmowym i  nie wzbudzał podejrzeń. 

Teraz wiem, że to mity, iż od wkręcenia kleszcza  musi minąć np. 24 godziny pobytu  na skórze, a rumień występuje naprawdę rzadko.  Jak się okazuje można również zarazić się kilkakrotnie zbierając kolejne koinfekcje i objawy. Przeciwciała we krwi, nie są bowiem żadną ochroną.

 Potem  skończyłam kolejne studia - Terapie naturalne i czytałam, co tylko mogłam z zakresu medycyny naturalnej oraz z  psychologii.  Jako silna duchem, pomimo osłabień i cyklicznych bóli stawów, nadal jeszcze  biegałam i ćwiczyłam jogę. Zawodowo prowadziłam warsztaty, gdzie dzieliłam się zdobywaną wiedzą i na ile pozwalały mi siły, robiłam jeszcze masaże.

 Znajomi i część  rodziny z trudem akceptowali fakt, że czasem miewam zjazdy i kilka dni jestem ,, nieobecna”. Nie wstaje z łóżka, wszystko ją  boli- pewnie to depresja lub chęć zwracania na siebie uwagi otoczenia. Trochę brali mnie za przewrażliwioną na swoim punkcie: nagle nie jem mięsa, ćwiczę dziwną w małej społeczności jogę, przeszkadza mi dym z papierosów, ostre zapachy i głośna muzyka… Nie chodzę na tzw. spotkania towarzyskie, nie obmawiam innych, nie oglądam telewizji, nie interesuję się niczym, co negatywne...Grono znajomych przerzedza się.

 Początkowo trochę mi ciężko z brakiem zrozumienia, w moim mniemaniu walczę przecież o życie i rozwijam się duchowo, a nie dziwaczeję. Kolejna  lekcja nauki kochania samej siebie i nie poszukiwania akceptacji w oczach innych, pokory i bycia z samą sobą. 
Na oko wygląda to  jednak dziwnie- raz boli wszystko i jest totalne wyczerpanie, raz tryskam energią i biegam.  Sama już  nie wiem, co mi dolega i dlaczego moje ciało nie chce być mi posłuszne. Tyle przecież robię, by być  wreszcie zdrowa, a czuję się chora.

Jestem wdzięczna za moją córkę i rodziców, bo  pomimo wszystko są przy mnie i wspierają mnie, w tym i finansowo. Obecnie nie mogę pracować, robę tylko kosmetyki naturalne, ale to nie wystarcza nawet na podstawową kurację.


 Podsumowując, tak żyłam - cyklicznie przez  kilkanaście lat: bóle, objawy grypopodobne, zmęczenie z wyczerpaniem, alergie, zapalenie wątroby...
Symptomy odchodziły i powracały.

  Widoczna poprawa następowała dopiero 3 lata temu po dietach i  postach np. owocowo- warzywnych  oraz  ziołach.  Pomogło mi też bardzo oczyszczanie wątroby ( tu pozbyłam się alergii) i nerek oraz eliminacja mięsa, cukru, glutenu i nabiału.

W tym roku przeszłam jednak ciężką grypę i już w jej  trakcie zaczęły się znajome nerwobóle oraz  powróciło   drętwienie mięśni wraz z potwornym wyczerpaniem. Do tego garściami wypadały mi włosy.
Po poprzedniej poprawie zdrowia na surowej diecie,, dopadł " mnie nagły spadek sił i odporności.

Tu na chwilę załamałam się i zaczęłam, co ludzkie, wątpić w sens obranej drogi, stąd też przerwa we wpisach.
 Początkowo w  naiwności   myślałam, że może  te ponowne objawy, to tylko wynik mojej trudnej transformacji wraz z oczyszczaniem się lub nerwica, więc może  same miną. Ostatnio,  bowiem doświadczyłam wiele stresów np.  związanych  z ciężką chorobą jednej z najbliższych mi osób. Modliłam się, oczyszczałam mentalnie,  medytowałam, głodowałam…

 Ale ciało swoje. Po kilkakrotnym napadzie drgawkowym i omdleniach  przestraszyłam się i zaczęłam szukać bardziej prozaicznej  przyczyny stanu rzeczy. Poczułam, bowiem zagrożenie życia.
 Wszechświat wraz z aniołami  czuwa, bo bardzo szybko znalazłam filmik o lekarce, której córka miała takie same objawy - nagłe omdlenia ze zwiotczeniem kończyn.
 Wypisz, wymaluj mój przypadek. Zadzwoniłam do znajomej, która  szybko zrobiła mi skan kwantowy  i puściła program wspomagający, a następnie zbadałam przeciwciała na boreliozą ( testy z krwi). 


I cóż czarno na białym - zaawansowana, wieloletnia neuroborelioza.

I taka oto  historia, miejmy nadzieję, że ze szczęśliwym zakończeniem.
 Moje  leczenie obecnie  oparte jest na surowej diecie, ziołach  np.  wilcakora, oregano oraz  witaminach  ( C, B12, D). Na ponowną antybiotykoterapię nie mogę i nie chcę się zdecydować  w  związku z  grzybicą i stanem wątroby.

O szczegółach kuracji i jej przebiegu napiszę Wam, gdy zbiorę więcej doświadczeń oraz wiedzy o boreliozie. Początkowo nie chciałam na jej temat zbyt wiele wiedzieć, by nie kodować się i szybko zwalczyć chorobę. Wystarczyła mi informacja, że kilku osobom pomogła głodówka i posty oraz znajomość ziół. Teraz widzę, że życie pisze mi inny scenariusz, a kuracje nie jest ni szybka, ni łatwa.
 W samotności bardzo ciężko pokonać chorobę, potrzeba  wsparcia oraz dzielenia się wiedzą i doświadczeniami  z innymi. Kolejna lekcja pokory, bo w stanach zatruć neurotoksynami jest naprawdę ciężko, a objawy przypominają totalny paraliż z niemożliwością chodzenia.

Za radą znajomych- tu z serca  dziękuję  Grzesiowi Śleziakowi i Sebastianowi  Szamanowi za  okazane serce i pomoc, powoli dołączam szczeć wraz ze srebrem koloidalnym.
 Do tego powtórzę post owocowo- warzywny przez 6 tygodni, na zmianę z surową dietą.

   Podsumowując, co może świadczyć o boreliozie i wymaga zrobienia testów, pomimo braku  tzw.  rumienia po ukąszeniu ( rzadko występuje):

  •  przewlekłe bóle kości, mięśni i stawów, ( szczególnie kolana i nadgarstki) 
  • objawy grypopodobne: dreszcze, stany podgorączkowe, bóle gardła i okolic uszu
  • grzybice ( koinfekcja)
  • problemy jelitowe i częste bóle brzucha, wymioty, biegunki, nietolerancja tłuszczu
  • zapalenie wątroby ( koinfekcja)
  • infekcje pasożytnicze
  • opryszczka ( koinfekcja)
  • mononukleoza
  • arytmia serca
  • nerwowość, drgania mięśni, drętwienia, mrowienia kończyn, kręgosłupa
  • drżenia rąk
  • silne bóle głowy ( często z wymiotami)
  • niespójna mowa i zapominanie słów 
  • zaniki pamięci i braki koncentracji uwagi
  • problemy z nauką (  ja doświadczam obecnie dysleksji i nie  mogę liczyć)
  • pogorszenie wzroku
  •  depresja, rozdrażnienie, lęki 
  • nerwobóle szczególnie w okolicy łopatki oraz w klatce piersiowej 
  • dziwne objawy przypominające udar 
  • drętwienia skóry głowy, szumy, uciski,  silne zawroty
  • problemy ze słuchem
  •  drętwienia i częściowy paraliż twarzy
  •  silne zmęczenie oraz wyczerpanie
  • problemy z  tarczycą i nadnerczami
  • zanik miesiączki
  •  cyklicznie nasilanie się objawów podczas cyklu miesiączkowego u kobiet i w  pełni księżyca
  • alergie pokarmowe i wziewne
  • wypadanie włosów
  • rumień skórny
  • tzw. problemy kobiece
  • nadwrażliwość na dźwięki, temperaturę, dotyk i zapachy
  • cierpnięcie i brak czucia w palcach przy zmarznięciu 
  • zapalenia spojówek, bóle gałek ocznych
  •  tzw. nietolerancja dodatków chemicznych w żywności i kosmetykach np. ostra reakcja na proszek do prania, szampon, farby do włosów ( trudno mi to nazwać)
 i wiele innych, których ja na szczęście nie doświadczyłam.

ZOBACZ MÓJ FILMIK:






Kocham was całym sercem i życzę wszystkim, a szczególnie tym  zmagającym się z tą ciężką chorobą, siły ducha, optymizmu i oczywiście szybkiego powrotu do  zdrowia. Myśl o was i o tym, co dla was w przyszłości  napiszę, dodaje mi sił. Jesteście moim światłem.

Objawy boreliozy. Moja historia choroby  Objawy boreliozy.  Moja historia choroby Reviewed by Sięgnij do Natury on 12:20 Rating: 5

Brak komentarzy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...